Serce Jezusa i Maryi"Dziś, jeśli głos Jego usłyszycie, nie zatwardzajcie serc waszych..." (Hbr 4,7)



«GŁOS PANA»  Pismo ewangelizacyjne nr 4-5 (69-70) 2001

http://www.voxdomini.com.pl sklep@voxdomini.com.pl

ISSN 1232-7492
Mapa witryny


strony 1-7   strony 8-16   strony 17-24

W numerze 4-5/2001 (część 4):

l Uznanie objawień w Kibeho – str. 25 l Święty Ludwik – doktorem Kościoła? – str. 27 l Święty Atanazy Wielki – str. 28 i l Wieści ze świata... – str. 32 


Oficjalne uznanie autentyczności objawień Matki Bożej w Kibeho (Rwanda)

Jego Ekscelencja Misago, biskup Gikongoro, przedstawił oświadczenie na temat objawień podczas Mszy świętej.

Objawienia w Kibeho rozpoczęły się w Rwandzie w listopadzie 1981. Biskup powołał dwie komisje, które miały zbadać wydarzenia i ich wiarygodność. Biskup Gikongoro ocenił, że prace dokonane przez obydwie komisje pozwalają mu obecnie na wydanie ostatecznego orzeczenia o objawieniach. W dniu uroczystości świętych apostołów Piotra i Pawła podczas Mszy świętej przedstawił swoje ostateczne orzeczenie w sprawie objawień w Kibeho.

Oto deklaracja ojca Ignacego Mboneyabo, kanclerza diecezji, przedstawiająca historię objawień i znaczące punkty oświadczenia J. E. biskupa Misago.

 

Upłynęło już 20 lat od czasu, kiedy rozpoczęto badania nad objawieniami w Kibeho. Te niezwykłe wydarzenia rozpoczęły się bowiem 28 listopada 1981, w liceum w Kibeho. Czas ich trwania był znacząco długi.

Domniemani wizjonerzy wypowiedzieli wiele słów i doszło do licznych bardziej lub mniej tajemniczych wydarzeń w czasie tych lat. Jednak zjawisko mnożenia się rzekomych wizjonerów w regionie Kibeho jak i w całym kraju stało się rzeczywistą przyczyną wprowadzenia w błąd opinii publicznej.

Miejscowy biskup powołał dość szybko dwie komisje do zbadania wydarzeń, jedną medyczną, a drugą – teologiczną, w kwietniu 1982.

15 sierpnia 1988, miejscowy biskup uznał za stosowne zatwierdzenie publicznego kultu, jaki rozwinął się w związku z objawieniami w Kibeho. Jednak uznając prawomocność kultu pozostawił do rozwiązania co najmniej dwa ważne pytania. Odpowiedź na nie miała kapitalne znaczenie dla przyszłości:

1) Czy Dziewica Maryja i Jezus ukazali się w Kibeho, jak domniemani wizjonerzy twierdzą?

2) Jeśli tak, to którego wizjonera lub wizjonerkę uznać za autentycznych wziąwszy pod uwagę fakt, że tak wielka ilość osób zaczęła z biegiem dni twierdzić, że cieszą się przywilejem wizji i orędzi pochodzących z Nieba?

Stan zaawansowania prac komisji badającej daje obecnie dość wyników pozwalających na to, aby kompetentne władze Kościoła wypowiedziały się ostatecznie na ten temat.Alphonsine

Oto dlaczego J. E. Augustin MISAGO, biskup Gikongoro, który jest przedstawicielem tej władzy, podaje do publicznej wiadomości swoją DEKLARACJĘ OCENIAJˇCˇ W SPOSÓB DEFINITYWNY OBJAWIENIA W KIBEHO (Rwanda).

To ważne wydarzenie dla historii diecezji Gikongoro, jak i dla życia Kościoła w Rwandzie miało miejsce 29 czerwca 2001, w uroczystość Świętych Apostołów Piotra i Pawła podczas uroczystej Mszy świętej celebrowanej w katedrze w Gikongoro.

Byli tam obecni wszyscy biskupi katoliccy Rwandy oraz Nuncjusz Apostolski z Kigali, w otoczeniu licznych kapłanów, zakonników, zakonnic, wiernych świeckich przybyłych z różnych parafii diecezji Gikongoro, lecz także z innych diecezji kraju.

J. E. biskup Augustin MISAGO, który przewodniczył Mszy Św., sam wygłosił przed zgromadzeniem tę tak oczekiwaną deklarację, jednak ograniczył ją do najbardziej znaczących punktów, aby nie przedłużać swego wystąpienia. Tekst ten zajmuje w rzeczywistości 23 strony małego formatu i podzielony został na trzy części.

Pierwsza część (strony 1-10) przedstawia pokrótce wydarzenia, w których biskup przedstawia najpierw rys historyczny, aby następnie omówić elementy orędzia, a w końcu ukazać, w jakim sensie objawienia w Kibeho jednak przyniosły owoce, dobre owoce, pomimo zamętu, przez jaki przeszła Rwanda i reszta kraju w tym regionie wielkich jezior w ostatnim dziesięcioleciu.

Druga część dokumentu (strony 11-19), która stanowi jego serce, rozpoczyna się od przywołania rozmaitych inicjatyw podejmowanych przez biskupa Augustina MISAGO, pierwszego biskupa Gikongoro, dla coraz szerszego upowszechnienia publicznego kultu zatwierdzonego na miejscu objawień przez jego poprzednika w 1988, J. E. biskupa Jean-Baptiste Gahamanyi, biskupa diecezji Butare (na zdjęciu), którego częścią było wtedy Kibeho. Po przedstawieniu nowych etapów prac komisji, biskup oświadczył następnie, że sprawozdanie jest już na tyle dojrzałe, że nadszedł moment, aby podać do publicznej wiadomości wnioski uznane za niewzruszone, które zostały streszczone w 16 punktach. Oto kilka kluczowych stwierdzeń, warunkujących pozostałe.

Biskup stwierdził:

1. Tak, Dziewica Maryja ukazała się w Kibeho w dniu 28 listopada 1981 i w następnych miesiącach. Jest więcej dobrych racji, które przemawiają za tym, aby w to wierzyć, niż temu zaprzeczać. Co się tyczy wizjonerów jedynie trzy osoby od początku wydarzeń zasługują na to, aby uznać je za autentyczne. Chodzi o Alphonsine MUMUREKE, Nathalie MUKAMAZIMPAKA i Marie-Claire MUKANGANGO. Dziewica ukazała się im jako „Nyina wa Jambo”, czyli „Matka Słowa”, co jest synonimem „Umubyeyl w’Imana”, czyli „Matka Boga”, jak to sama wyjaśniła.

2. Wiele przyczyn usprawiedliwia wybór tych trzech wspomnianych wizjonerek. Więź historyczna, jaka je ze sobą związała, jest silna. To one odgrywały główne role przez wiele miesięcy, co najmniej do czerwca 1982. Ponadto to one sprawiły, że mówiono o Kibeho jako o miejscu objawień i pielgrzymek oraz że zbiegały się tam tłumy aż do końca wydarzeń. Przede wszystkim jednak to Alphonsine, Nathalie i Marie-Claire odpowiadają w stopniu zadowalającym kryteriom ustalonym przez Kościół w dziedzinie objawień prywatnych. Przeciwnie rozwój domniemanych późniejszych wizjonerów, zwłaszcza od czasu zakończenia ich objawień, ukazuje konkretne sytuacje osobiste bardziej lub mniej niepokojące, które umacniają zastrzeżenia już istniejące na ich temat i zwalniają autorytet Kościoła z ukazania ich wiernym jako punkt odniesienia.

3. W ocenie wydarzeń i orędzi bierze się pod uwagę jedynie objawienia publiczne. Publicznymi są te objawienia, które dokonały się w obecności licznych świadków, co nie koniecznie oznacza tłum.

Czas tych objawień zakończył się z rokiem 1983. Wszystko, co zostało powiedziane lub co się wydarzyło po tej dacie w Kibeho, w rzeczywistości nie wniosło nic nowego do tego, co już zostało poznane, czy to w odniesieniu do orędzi, czy też znaków ich wiarygodności. Nawet w przypadku Alphonsine, która przyciągała ludzi aż do końca objawień.

4. Dwa pierwsze lata objawień w Kibeho (1982 do 1983) stanowią więc naprawdę decydujący okres dla każdego, kto chciałby poznać to, co się tam działo i wyrobić sobie osąd. To właśnie w tym okresie doszło do znaczących wydarzeń, które sprawiły, że zaczęto mówić o Kibeho i przybywać tam. To także w tym czasie zostały ogłoszone zasadnicze elementy orędzi z Kibeho, potem powtórzone, po czym dla większości widzących objawienia się zakończyły.

5. Co do trzech wspomnianych widzących, które są u podstaw sławy Kibeho, nie ma niczego, co by powiedziały lub uczyniły podczas trwania objawień, co byłoby sprzeczne z wiarą lub moralnością chrześcijańską. ich przesłanie współgra harmonijnie z Pismem Świętym i żywą tradycją Kościoła.

Rzekome objawienia Jezusa, sygnalizowane także w Kibeho, począwszy od lipca 1982, nie były brane pod uwagę w tej deklaracji z różnych powodów, zwłaszcza dlatego że rzekomi widzący Jezusa, dobrze znani pielgrzymom z Kibeho, rozwinęli się w kierunku raczej niepokojącym. Natomiast co do trzech pierwszych widzących Dziewicę Maryję: „żadne stanowcze zastrzeżenie nie zostało sformułowane przeciw ich objawieniom, argumenty za ich charakterem nadprzyrodzonym wydają się być bardzo poważne, a upływ czasu uczynił te argumenty jeszcze bardziej znaczącymi.”

„Uznanie autentyczności lub jej zaprzeczenie w odniesieniu do jakiegokolwiek objawienia nie ma wcale charakteru nieomylnego; spoczywa na dowodach prawdopodobieństwa, a nie na apodyktycznych argumentach”.

W dziedzinie objawień świadkowie nie mają więc absolutnej pewności, z wyjątkiem samego wizjonera. I jeszcze jedno! To w tym duchu należy interpretować ostateczny osąd wydany obecnie na temat objawień w Kibeho. Uznanie tych objawień nie może być mylone z prawdą wiary: w związku z tym, każdy chrześcijanin pozostaje wolny w przyjęciu go.

„Uznane objawienie, które umacnia życie wiary i modlitwy jest z pewnością potężną pomocą dla pasterzy dusz, jednak orędzie połączone z tym objawieniem nie jest nowym objawieniem. To raczej przypomnienie powszechnego nauczania Kościoła, które zostało zapomniane”.

Trzecia część Deklaracji (str.20-23) dotyczy wskazań duszpasterskich, które ukazują wiernym, jak zachować się w tej sprawie. Zwłaszcza w tym, co dotyczy sprawowania samego publicznego kultu maryjnego w związku z objawieniami w Kibeho, teraz uznanymi w sposób oficjalny. Te praktyczne wskazówki po części przejmują te, które sformułował J. E. Jean Baptiste Gahamanyi w swoich trzech listach apostolskich, dobrze znanych, o wydarzeniach w Kibeho, jednak biskup Gikongoro uzupełnia je, dodając inne, jakie uznaje za stosowne w obecnych okolicznościach.

Sanktuarium Maryjne w Kibeho otrzymało wezwanie <Matki Bożej Bolesnej>, jak biskup to już zapowiedział, kładąc pierwszy kamień pod jego budowę 28 listopada 1992, i jak to podjął na nowo w swym orędziu z 15 sierpnia 1996, wyraźniej to wyjaśniając.

”Niechaj Kibeho stanie się więc bez zwłoki celem pielgrzymek i spotkań dla poszukujących Boga, którzy będą tu przybywać się modlić; miejscem nawróceń, wynagrodzenia za grzechy świata i pojednania, punktem łączenia się tych, którzy „zostali rozproszeni”, jak i tych, którzy odczuwają współczucie i braterstwo bez granic, miejscem wyniesionym ku górze, które przypomina Ewangelię Krzyża.”

Deklaracja zawierająca ostateczny osąd objawień w Kibeho, dla dobra wiernych, pozwala na wyjaśnienie sytuacji, która od dawna była wieloznaczna dla nich, jak również dla opinii publicznej nie tylko w Kibeho, lecz także w całym kraju.

W ślad za obchodami Wielkiego Jubileuszu 2000 lat Odkupienia oraz setną rocznicą ewangelizacji Rwandy, deklaracja ta pozwala odpowiedzieć na oczekiwania ludu Bożego i nadania nowego porywu kultowi publicznemu, jaki w tym miejscu oddaje się już od 13 lat.

W kurii biskupiej będzie wkrótce do dyspozycji broszura z pełnym tekstem deklaracji, opublikowana w języku kinyarwanda oraz francuskim.

Gikongoro, 29 czerwca 2001.

Oprac.: ojciec Ignace Mboneyabo, kanclerz diecezji.


Słowa Matki Bożej w Kibeho

«Dla waszego dobra przyszłam przygotować drogę Mojemu Synowi, ale wy tego nie chcecie zrozumieć. Czas, który wam pozostał, jest już krótki, a wy jesteście roztargnieni i troszczycie się o rzeczy materialne, które i tak przeminą. Widziałam wiele moich dzieci, które się zagubiły i przyszłam pokazać wam prawdziwą drogę.»


Prośba o ogłoszenie św. Ludwika Marii Grignion de Montfort – doktorem Kościoła.

Po kolokwium zorganizowanym w celu promocji sprawy ogłoszenia Montforta doktorem Kościoła, publikujemy tekst Prośby, pióra ojca Franciszka Marii Léthela, karmelity, profesora teologii w Teresianum (Rzym) i członka Papieskiej Akademii Teologicznej. Wyjaśnia on przyczyny skierowania tej prośby o doktorat do Ojca Świętego. Prośba ta została zredagowana i rozpoczęto jej rozpowszechnianie pod koniec sierpnia 1997 roku, zaraz po pierwszej zapowiedzi – dokonanej przez Ojca Świętego w Paryżu, 24 sierpnia, podczas Światowego Dnia Młodzieży – ogłoszenia doktorem św. Teresy. Przetłumaczono ją na wiele języków i wiele osób pod nią się już podpisało. Sprawę wywołał z wysoka sam Papież. Jeśli sprawa ta bliska jest i waszym sercom - rozpowszechnijcie tę prośbę i poślijcie na następujący adres:

P. Battista Cortinovis, Padri Montfortiani,

via Prenestina 1391,

Roma colle Prenestino, Italia

Prośba do Ojca Świętego Jana Pawła II

o ogłoszenie Doktorem Kościoła

świętego Ludwika Marii Grignion de Montfort

 

Ojcze Święty, działając pod natchnieniem Ducha Świętego ogłosiłeś Doktorem Kościoła św. Teresę od Dzieciątka Jezus. Jako członkowie Ludu Bożego, jako ochrzczeni i wszyscy wezwani do świętości, cieszymy się z tego w Panu i dziękujemy z całego serca.

W tym samym czasie z całą ufnością i dziecięcą śmiałością prosimy o przedłużenie tej decyzji przez nadanie tego samego tytułu Doktora Kościoła św. Ludwikowi Marii Grignion de Montfort. W czasie trwania jubileuszowego roku 2000 te dwa doktoraty mają ten sam charakter prorocki i są tak samo nierozdzielne jak doktoraty Teresy z Avila i Katarzyny Sieneńskiej, ogłoszone po Soborze przez poprzednika Waszej Świątobliwości Papieża Pawła VI w tym samym roku 1970.

Doktorat Teresy wzywa doktoratu Ludwika Marii, gdyż ich doktryny są głęboko zbieżne i uzupełniają się: doktorowi-kobiecie odpowiada doktor-mężczyzna, a nauczaniu świętej karmelitanki-patronki misji – święty zakonnik-misjonarz pośród najuboższych.

Duchowa doktryna zawarta w ich pismach ukazuje te same ewangeliczne cechy głębi, prostoty, radykalizmu. To ta sama duchowość chrystocentryczna i trynitarna, maryjna, eklezjalna i misyjna. To ta sama duchowość ufności i miłości, ta sama droga świętości otwarta na wszystkich ochrzczonych, a w pierwszej kolejności na najbiedniejszych i najmniejszych.

Niezwykłe powodzenie, jakim się cieszą „Dzieje duszy” oraz „”Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny”, ukazują jasno, jak cały Kościół, jako Lud Boży przyjął doktrynę Teresy i Ludwika Marii. Dzieła te, przetłumaczone na wiele języków, nie przestają być upowszechniane na świecie.

Wraz z innymi pismami świętego Ludwika Marii, a zwłaszcza takimi jak „Miłość Wiecznej Mądrości”, „Traktat o Prawdziwym Nabożeństwie...” ukazuje w wyrazisty sposób szczególne miejsce Maryi w Tajemnicy Chrystusa i Kościoła, jak i maryjny wymiar życia chrześcijańskiego. Z tego powodu wywarł on niezwykły wpływ na Kościół w XX wieku, na świętych i błogosławionych, na wspólnoty chrześcijańskie i ruchy kościelne, na pasterzy Kościoła i teologów. Wasza Świątobliwość jest dla całego Kościoła uprzywilejowanym świadkiem płodności tej doktryny, streszczonej w dwóch słowach: Totus Tuus – Cały Twój.

U progu trzeciego tysiąclecia i w duchu Soboru Watykańskiego II, ucząc wszystkich drogi świętości Teresa i Ludwik Maria są naprawdę dwojgiem doktorów Kościoła. Ich nauczanie jest zaiste „prawdziwą pedagogią świętości” (Novo Millenio Ineunte, nr 31).

W miłości Chrystusa pozostajemy z Tobą, Ojcze Święty,

w głębokiej jedności i modlimy się z Maryją za Waszą Świątobliwość.

.........................................................................................................

.........................................................................................................

.........................................................................................................


Święty Ludwik Maria Grignion de Montfort – natchnienie Jana Pawła II.

GRIGNION DE MONTFORT OŚWIECAŁ MNIE W WAŻNYCH CHWILACH ŻYCIA

Dzisiejsze spotkanie przypomina mi to, które miało miejsce tutaj w Rzymie, w 1706 roku, pomiędzy moim czcigodnym poprzednikiem Klemensem XI, a bretońskim misjonarzem Grignion de Montfort, przybyłym prosić następcę Piotra o światło i pociechę na drogę apostolską, jaką podjął. Myślę też jeszcze raz, również z wdzięcznością, o pielgrzymce, jaką Opatrzność pozwoliła mi podjąć na grób tego wielkiego świętego w Saint-Laurent-sur-Sevre, 19 września 1996.

Święty Ludwik Maria Grignion de Montfort stanowi dla mnie postać znaczącego odniesienia, która mnie oświecała w ważnych chwilach mego życia, kiedy byłem ukrytym seminarzystą i kiedy pracowałem w fabryce Solvay w Krakowie. Mój kierownik duchowy poradził mi rozważać „Traktat o Prawdziwym Nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny”. Przeczytałem i ponownie czytałem wiele razy z wielką korzyścią duchową tę cenną książeczkę ascetyczną, której niebieska okładka poplamiła się od sody. Umieszczając Matkę Chrystusa w relacji z tajemnicą Trójcy, Montfort pomógł mi zrozumieć, że Dziewica należy do planu zbawienia z woli Ojca jako Matka Słowa Wcielonego, że Ona poczęła przez działanie Ducha Świętego. Każde działanie Maryi w dziele naprawiania wiernych nie jest konkurencyjne do Chrystusa, lecz wywodzi się z Niego i jest na Jego służbie. Działanie, jakie Maryja wypełnia w planie zbawienia, jest zawsze chrystocentryczne. Znaczy to, że czyni ona bezpośrednio odniesienie do rozważania, które się mieści w Chrystusie. Pojąłem wtedy, że nie mogłem wyzbyć się Matki Pana z mojego życia, bez okazywania nieposłuszeństwa woli Boga w Trójcy, który chciał „rozpocząć i wypełnić” wielkie tajemnice historii zbawienia we współpracy odpowiedzialnej i wiernej z pokorną Służebnicą z Nazaretu.

Obecnie składam dzięki Panu za to, że doświadczyłem tego, co wy także mieliście możliwość pogłębić w czasie kolokwium, a mianowicie, że przyjęcie Maryi do życia w Chrystusie i w Duchu wprowadza wierzącego w samo serce tajemnicy trynitarnej.

Ojciec pragnie mieć swe dzieci poprzez Maryję.

Bardzo drodzy bracia i siostry, podczas waszego sympozjum zatrzymaliście się nad duchowością trynitarną w komunii z Maryją: to aspekt charakterystyczny dla nauczania Montforta.

W istocie on nie proponuje teologii bez wpływu na konkretne życie ani też chrześcijaństwa „w zastępstwie”, bez wzięcia na siebie osobiście zobowiązań wynikających z Chrztu.

Przeciwnie, zachęca do duchowości przeżywanej w sposób intensywny, zachęca do daru z siebie Chrystusowi, podjętego w sposób wolny i świadomy, a poprzez Niego, Duchowi Świętemu i Ojcu. W tym świetle pojmujemy, jak odniesienie do Maryi czyni doskonałym odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych, gdyż właśnie Maryja jest stworzeniem „najbardziej podobnym do Chrystusa” (Traktat o Prawdziwym Nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny”, 121).

Tak, cała duchowość chrystocentryczna i maryjna, której naucza Montfort, wywodzi się z Trójcy i prowadzi do Niej. W tym względzie uderza jego nacisk na działanie trzech Osób Boskich wobec Maryi. Bóg Ojciec „dał swego Jedynego Syna na świat wyłącznie przez Maryję” i „pragnie mieć dzieci poprzez Maryję, aż do skończenia świata”. (nr 16 i 29). Bóg Syn „stał się Człowiekiem dla naszego zbawienia, lecz w Maryi i poprzez Maryję” i „pragnie się formować i można rzec - wcielać każdego dnia poprzez swą drogą Matkę w swych członkach”. (nr 16 i 31).

Bóg Duch Święty „udzielił Maryi, swej umiłowanej Oblubienicy, swych niewysłowionych darów” i „pragnie formować w Niej i przez Nią wybranych” (nr 25 i 34).

Każdego dnia powtarzać „tutus tuus” i żyć w harmonii z Maryją.

Maryja ukazuje się więc jako przestrzeń miłości i działania Osób Trójcy, a Montfort przedstawia ją w racjonalnej perspektywie: „Maryja jest całkowicie zwrócona do Boga, nazwałbym Ją chętnie zwróceniem ku Bogu, które istnieje jedynie w relacji do Boga” (nr 225).

To dlatego Cała Święta prowadzi do Świętości. Powtarzając Jej każdego dnia „cały Twój” i żyjąc w harmonii z Nią można dojść do doświadczenia Ojca w ufności i w miłości bez granic (nr 169 i 215), do uległości Duchowi Świętemu (nr 218-221).

Zdarza się czasem, że w katechezie i również w ćwiczeniach duchowych, uznaje się w sposób domyślny „notę trynitarną i chrystologiczną, która jest wewnętrzna i istotna w nich” (Marialis cultus, 25). Za to w wizji Grigniona de Montfort wiara trynitarna przesyca całkowicie modlitwy skierowane do Maryi:

„Pozdrawiam Cię, Maryjo, najmilsza córko Ojca wiecznego, godna podziwu Matko Syna, najwierniejsza Oblubienico Ducha Świętego, królewska Świątynio Najświętszej Trójcy” (Metody odmawiania różańca świętego, nr 15).

Tak samo w Modlitwie płomiennej skierowanej do Trzech Osób Boskich i zwróconej ku ostatnim czasom Kościoła, Maryja jest kontemplowana jako „Boża Góra” (nr 25), miejsce święte, jakie wznosi ku Bogu i przemienia w Chrystusa.

Oby każdy chrześcijanin mógł przyjąć za swój – hymn ku czci Trójcy, jaki Montfort wkłada w usta Maryi w Magnificat:

„Oddajmy cześć i błogosławmy naszego jedynego i prawdziwego Boga! Niech wszechświat rozbrzmiewa i niech śpiewa w każdym miejscu:  Chwała Ojcu wiecznemu, Chwała Słowu godnemu uwielbienia! Ta sama chwała Duchowi Świętemu, który swą miłością łączy ich niewysłowioną więzią”

(Kantyk, 85,6).

Wzywając nad każdym z was stałej pomocy Najświętszej Dziewicy, abyście mogli przeżywać wasze powołanie w jedności z Nią, naszą Matką i naszym wzorem, udzielam wam z całego serca specjalnego apostolskiego błogosławieństwa.

Przekład z francuskiego wydania Osservatore Romano nr 43, 24.10.2000 


Atanazy Aleksandryjski to gigant chmurnego świtu Kościoła konstantyńskiego(1). Urodził się pod koniec III wieku z rodziców-chrześcijan pochodzenia greckiego we wspaniałej metropolii, którą jest Aleksandria. Wrzenie życie i burzliwość idei tego ogromnego miasta, na skrzyżowaniu dróg z Afryki i Azji, naznaczą Atanazego. Wszystkie religie się tu mieszają, pokusa synkretyzmu(2) kwitnie w wielu umysłach. Aleksandria to wyborna ziemia dla herezji!

Chrześcijaństwo rozwinęło się tu bardzo wcześnie w licznej i potężnej kolonii żydowskiej. Święty Hieronim wywodzi je od działalności św. Marka. Od II wieku jest tu błyskotliwa szkoła chrześcijańska: najstarszy ośrodek studiów teologicznych. Liczni nauczyciele posiadają rozległe wykształcenie. To jakby encyklopedyczne geniusze ówczesnej wedzy. Niezwykła biblioteka aleksandryjska, największa w cesarstwie rzymskim, karmi intelektualne wzburzenie tego niezaspokojonego Tytana, którym jest port ufundowany na zachód od delty Nilu w 332 roku przez Aleksandra Wielkiego.

René Lejeune

OJCOWIE KOŚCIOŁA 

ŚWIĘTY ATANAZY – Latarnia na czas nawałnicy

Herezja, która będzie atakować przez wieki

Kiedy Atanazy osiągnie wiek dojrzały, cesarstwo będzie już odzyskiwać spokój, dzięki cudownemu zwycięstwu pod Pont Milvius(3).

Kościół ukazuje się wtedy publicznie ze swą Ewangelią, która pociągać będzie za sobą stopniową bezprecedensową przemianę cywilizacji. Równocześnie jednak już niestety dotykają go przeciwnicy i jedna śmiertelna herezja. To błąd libijskiego kapłana Ariusza, orientalisty o mentalności greckiej, człowieka o surowych zasadach. Stanie się on źródłem herezji doktrynalnej najbardziej trwałej i najpoważniejszej w historii Kościoła:

Ariusz neguje boskość Chrystusa.

Niezwykła gorączka ogarnia wszystkie warstwy wiernych: duchowieństwo i świeckich. Jedni kierują na drugich przekleństwa, w których zniewagi rywalizują z grubiaństwem i nawet z przemocą. Biskupi i kapłani zaczynają się przyłączać do Ariusza. Kościół wpada w głęboki kryzys. W swojej parafii w Bancalis, w dzielnicy Aleksandrii, zarozumiały Ariusz, sławny kaznodzieja, budzący strach dialektyk, propaguje w uwodzicielski sposób swoje błędy doktrynalne. U jego stóp tłoczą się tłumy, szczególnie młodzi, spragnieni nowości.

Biskup Aleksandrii to odważny duchowny pełen cnót. Nazywa się Aleksander. Ze swoją wrodzoną łagodnością woli posługiwać się perswazją raczej niż naciskiem, aby skończyć z buntem. Zbiera się synod, aby zapoznać się z nową nauką i zająć stanowisko. Uczestniczy w nim setka biskupów z Egiptu i z Libii. Pojawia się tam także Ariusz ze spokojną pewnością siebie. Wie, że ma poparcie niektórych biskupów i to nie tych najmniej znaczących, lecz takich jak Eusebiusz, biskup Nikomedii, osobistość ambitna, nawet niebezpieczna, czy też inny Eusebiusz, biskup Cezarei, historyk poważny, lecz cichy i wieloznaczny.

Heretycy rozszerzają wkrótce swoje wpływy nawet na dworze cesarskim. Jednak ogromna większość członków Synodu pozostała przy prawowitej nauce, wierna biskupowi Aleksandrii. Synod przypiera Ariusza do muru swoimi rozstrzygnięciami. Słychać okrzyki przerażenia, kiedy heretyk oświadcza, że Jezus mógł grzeszyć. Jego poglądy czynią niemożliwym Wcielenie i Odkupienie. Natomiast ułatwiają przyjęcie chrześcijaństwa przez pogan, dla których Bóg, który stał się człowiekiem, cierpiał i został ukrzyżowany jest nie do pojęcia.

Na synodzie Ariusz widzi, że ma drogę zamkniętą przede wszystkim przez dwudziestoletniego diakona, bardziej płomiennego niż on, młodego człowieka o wyglądzie raczej wątłym, który skrywa niepokonaną duszę. Ten młody człowiek posiadający dojrzałość dzięki Duchowi Świętemu, Duchowi Ognia i Prawdy, jest sekretarzem biskupa Aleksandrii:

Nazywa się Atanazy...

W taki to sposób Atanazy wychodzi na scenę. Nie opuści jej aż do śmierci, czyli po około sześćdziesięciu latach.

Ariusz, wezwany przez synod po to, aby się wycofać, obstaje przy swoich błędach. Synod pozbawia go stanowiska i ekskomunikuje. Nie może pozostać w Aleksandrii. Udaje się do Nikomedii, gdzie doznaje gorącego przyjęcia ze strony biskupa Euzebiusza. Biskup ten zwołuje synod w Nikomedii, który zdejmuje z Ariusza ekskomunikę, uznając w nim „obrońcę prawdy”! Umocniony tym Ariusz pisze wówczas wielki traktat, w którym wyjaśnia swe poglądy, twierdząc, że są one przekonaniami „prawdziwych dzieci Bożych, natchnionych przez Ducha Świętego”.

Jego herezja zaczyna się szerzyć w Kościele greckim. W tej sytuacji interweniuje cesarz, zwołując sobór w Nicei w 325 roku. Trzystu biskupów potwierdza ekskomunikę Ariusza. Publikują tekst, który streszcza istotę nauki chrześcijańskiej. Jest to słynne Nicejskie wyznanie wiary, odmawiane przez wiernych w czasie niedzielnej Mszy św. Ariusz zostaje wypędzony do Ilyrii. Wezwany do Konstantynopla w roku 336 umiera nagle, cały czas w śmiertelnych sidłach swojej herezji.

Biskup w wieku 30 lat

Aleksander, biskup Aleksandrii, odegrał w Nicei ważną rolę. Kiedy jego łagodność i ojcowskie upomnienia nie doprowadziły do niczego, potwierdza ekskomunikę Ariusza, dawnego proboszcza jego diecezji. Nieprzerwana walka, którą musi prowadzić przeciwko herezji, bez przerwy odradzającej się z prochów, wyczerpuje go. Umiera trzy lata po soborze Nicejskim.

Atanazy żył przez wszystkie te lata w cieniu swojego biskupa. Udzielał mu dyskretnie rad. Kapłani i wierni zaczynają szanować tego człowieka o niewzruszonych przekonaniach. Każdy odczuwa jego ogień wewnętrzny.

Kiedy więc biskup Aleksander umiera w 328 roku, wierni Aleksandrii nie wahają się przed wyborem na jego następcę – Atanazego. Czynią to przez jednogłośną aklamację. Nowy biskup ma zaledwie 30 lat. Pozostanie 45 lat na stolicy biskupiej w Aleksandrii. Będzie prowadził życie ofiarne, stawi czoła twardym doświadczeniom, w tym pięciu wygnaniom, wszystko to zaś uczyni w obronie Kościoła i jego jedności, broniąc jego świętej nauki ustawicznie atakowanej. Jego życie będzie od tego czasu długą drogą krzyżową, która uczyni Atanazego postacią najbardziej znaczącą dla Kościoła w IV wieku, wieku decydującego dla utwierdzenia istotnej nauki wiary chrześcijańskiej.

Jak dobry pasterz młody biskup zaczyna wizytować wszystkie wspólnoty swojej diecezji. Niektórzy kapłani zakwestionowali ważność jego ordynacji, z powodu nieprzestrzegania zasad kanonicznych. Jednak przyjęcie ze strony wiernych, a przede wszystkim wspólnot zakonnych jest entuzjastyczny.

W międzyczasie Konstantyn umocnił swoje cesarstwo. Równocześnie zaczął kontrolować coraz bardziej sprawy Kościoła, tym bardziej, że osoby wmieszane w konflikty wewnętrzne odwoływały się do jego pośrednictwa. Stopniowo cesarz zaczął się uważać za nauczyciela i obrońcę Kościoła: „Jesteście biskupami w Kościele, a ja jestem biskupem zewnętrznym”, powiedział pewnego dnia przed Soborem.

Ten „zewnętrzny biskup”, który wstąpił po raz pierwszy w życiu do Rzymu po zwycięstwie pod Pont Milvius, nie był wcale przywiązany do swojej stolicy. W czasie jednej z jego kampanii oczarowało go miejsce nadzwyczaj skromne: miasto nad cieśniną Bosfor i Morzem Marmara, nazywane Bizancjum, dawna kolonia grecka, której powstanie datuje się na VII wiek przed Chrystusem. Postanowił zbudować tam swoją stolicę. Ustanowi ją, jeszcze w stanie budowy, w 330 roku. Będzie ona nosić odtąd jego imię: Konstantynopol. To miasto pełne przepychu, zaprojektowane przez architektów najbardziej znanych i zbudowane przez czterdzieści tysięcy pracowników. Aby je zbudować zagarnięto w Grecji, w Azji Mniejszej i w Afryce tysiące pomników, kolumien z marmuru i z porfiru. Trzy monumentalne dzieła górują nad pozostałością: świątynia Hagia Sophia (Święta Mądrość) dla Boga, Pałac dla cesarza, a także stadion – dla ludu(4).

Wygnania

W Aleksandrii, na drugim brzegu Morza Śródziemnego, Atanazy zdobywa szybko autorytet. Przy jego wnikliwej inteligencji, zdwojonej dzięki dobremu wyczuciu prawdy oraz dzięki niezachwianej wierności, która czerpała siłę z medytacji Pisma Świętego i modlitwy, biskup prowadzi swoje stado w sposób pewny. Z drugiej zaś strony wymachuje ciągle mieczem przeciwko heretykom. Stosuje w praktyce zasadę: „cechą właściwą religii nie jest zmuszać, lecz przekonywać” . To prawda, że zaciętość walki pociąga czasami jego temperament porywczy do przesadności języka i gestów. „Przekonywał, napominał, ale jeśli się sprzeciwiano, używał przemocy” – powiedział o nim św. Epifaniusz.

Czas jego biskupstwa będzie burzliwy. W następstwie krętackich i żałosnych knowań u cesarza, Atanazy zostaje zdjęty ze stolicy biskupiej w 335 roku i wygnany do Trewiru. To nieprzyjaciele Atanazego, stanowiący grupę albo heretyków, albo karierowiczów różnego rodzaju, zwołali w tym roku pseudo synod w Tyr. Arianie, donatyści(5), manichejczycy(6), sfrustrowani i ambitni, na różne sposoby usiłowali obalić biskupa Aleksandrii, którego głos rozbrzmiewał już w całym cesarstwie. Niektórzy z nich mieli dojście do pałacu cesarza, którego siostra była arianką. W każdym razie ten ariański synod, który miał odtąd zwyczaj potępiać katolickich biskupów dowodzi, że renoma Atanazego rozszerzyła się szybko w łonie Kościoła i Cesarstwa.

W Trewirze usunięty ze stanowiska biskup utrzymuje więzy ze swymi wiernymi i kontynuuje walkę przeciwko nieprzyjaciołom wiary. Udaje mu się nawiązać przyjazny kontakt z Konstantynem, najstarszym synem cesarza, na którego ma duchowy wypływ. W końcu wygnanie do Trewiru przynosi owoce. Kiedy Konstantyn umiera, 22 maja 337 roku(7), w swoim pałacu w Konstantynopolu, Konstantyn II kładzie kres wygnaniu Atanazego.

23 listopada 337 Atanazy jest przyjmowany tryumfalnie w Aleksandrii. Jednakże jego nieprzyjaciele nie porzucają broni. Próbują wygrać sprawę przed Juliuszem I, biskupem Rzymu. Na próżno. Podejmują więc ponownie swoje intrygi w pałacu cesarskim w Rzymie(8) i udaje im się doprowadzić do nominowania nowego biskupa, który ma zastąpić Atanazego.

Wybuchają rozruchy, szerzy się nieład. Atanazy wymyka się oddziałom cesarza i ucieka do Rzymu, gdzie dociera w końcu 339 roku, w dwa lata po tryumfalnym powrocie do swego miasta biskupiego. Pozyskuje papieża Juliusza dla swojej sprawy, której jedynym celem jest obrona integralności wiary, gdyż biskupom wschodnim w tym względzie grozi śmiertelne niebezpieczeństwo.

Juliusz I zwołuje w 340 roku synod w Rzymie, który przyznaje słuszność Aztanazemu. Zaprosił również biskupów wschodnich, lecz nie przybyli. Powzięli za to decyzję o zwołaniu synodu w Antiochii. Potwierdzają tam usunięcie ze stanowiska Atanazego i zakazują biskupowi Rzymu wtrącać się w ich sprawy. Nowy synod zwołany w Sardyce, usytuowanej w punkcie łączącym dwie części Imperium ma na celu zgromadzenie dwóch stronnictw, aby je pojednać. Całkowita klęska. Nieliczni biskupi wschodni, którzy się zbliżyli do zachodnich, są prześladowani i szykanowani. Po wielu innych perypetiach, z których niektóre są przedziwne, Atanazy otrzymuje wreszcie pozwolenie Konstancjusza II, najpierw wrogiego objęciu przez niego na nowo stolicy biskupiej.

21 października 346 roku, Atanazy po raz drugi w przeciągu mniej niż dziesięciu lat, jest przyjmowany tryumfalnie w Aleksandrii. Będzie mógł tam rozszerzać w ciągu dziesięciu lat swoje działania na rzecz wyrytego w brązie dogmatu nicejskiego: wiecznego Credo. Doświadczy owoców swych trudów. Są wspaniałe. Kościół Aleksandriii poznaje czas nadzwyczajnego wzlotu. Powołania zakonne rozkwitają, jak nowa wiosna. Uroczystości liturgiczne gromadzą ogromne tłumy. Atanazy troszczy się o to, by postawić ludzi pewnych i sprawdzonych na czele wspólnot parafialnych. Są to często zakonnicy i pustelnicy, u których biskup musi pokonać niechęć do porzucenia swojej samotności.

Walka nie ustaje

W międzyczasie herezje nadal się szerzyły zarówno na Zachodzie jak i na Wschodzie. Atanazy wiele pisze. Jego renoma rozszerza się po całym cesarstwie. Jego nieprzyjaciele mnożą się w tym samym tempie. Jawna wrogość pojawia się znowu w 356 roku. Konstancjusz, który panuje od 351, staje po stronie przeciwników Atanazego. Decyduje się zaatakować wielkim ciosem, aby usunąć potężnego biskupa. Nakazuje otoczyć katedrę w czasie liturgii nocnej, której przewodniczył Atanazy. W rozgardiaszu biskupowi udaje się jednak umknąć dzięki pomocy zakonników. Wyznaczono nagrodę za jego głowę, jego duchowieństwo jest prześladowane, wpływowi wierni są ścigani. Terror trwa w Aleksandrii przez osiemnaście miesięcy. Biskup schronił się na pustyni, skąd nadal kieruje diecezją i swoimi wiernymi, pomimo że na jego stolicy biskupiej zasiadł narzucony wiernym następca – opuszczony przez lud.

Po pięciu latach świętego biskupa ponownie ocala czyjaś śmierć. 3 listopada 361 roku umiera bowiem cesarz Konstancjusz II. Jego następcą zostaje Julian, siostrzeniec Konstancjusza. Ten, którego wkrótce nazwie się „Apostatą”, a który rzekomo nie chce się już wtrącać w sprawy Kościoła. W istocie jednak sprzyja on pogaństwu neoplatońskiemu, rodzajowi religii pogańskiej z wymieszanych elementów mistycznych wprowadzonych w chrześcijaństwo.

Właśnie po śmierci Konstancjusza II, Atanazy może wrócić do Aleksandrii, wraz z innymi wygnańcami: gest łaski nowego cesarza(9).

Atanazy zwołuje natychmiast synod, którego celem jest przywrócenie pokoju religijnego na Wschodzie i utwierdzenie prawowitej wiary. To jednak marzenie zbyt wczesne. Julian Apostata wtrąca się i uderza w tych, których pogardliwie nazywa „Galilejczykami”. Jego celem staje się ponownie biskup Aleksandrii, strzegący prawowierności chrześcijańskiej, uchodzącej za niewybaczalny grzech w oczach cesarza. Cesarz stał się bowiem ponownie poganinem i to poruszonym nienawiścią do innego Galilejczyka: Jezusa z Nazaretu. W październiku 362 roku Julian Apostata wydaje nakaz schwytania Atanazego żywego lub umarłego. Wygnaniec znajduje jeszcze raz schronienie w klasztorach.

Krótko po tych wydarzeniach, trzecia opatrznościowa śmierć – tym razem Apostaty, zabitego w czasie walki z Persami – sprowadza biskupa, 5 września 363, do jego dobrego miasta Aleksandrii, pośród wiatów rozradowanych tłumów. Na krótko jednak...

Ogromne dzieło

Atanazy może się poświęcić z całą swą gorliwością, ubogacony bolesnym doświadczeniem, swym zadaniom pasterskim. Niestety następca Juliana panuje krótko, a zastępuje go cesarz-arianin: Walens. Przyjmuje on stanowisko i metody Konstancjusza. Atanazy po raz kolejny więc jest zagrożony. Ukrywa się w willi na przedmieściach Aleksandrii. To piąte i ostatnie wygnanie trwa na szczęście tylko cztery miesiące. W sidłach intryg i spisków Walens usiłuje się umocnić, faworyzując w Egipcie politykę liberalną. Czując, że biskup posiada wielki wpłw na serca jego poddanych wzywa Atanazego do powrotu. Siedemdziesięcioletni patriarcha może wreszcie oddać się swej posłudze pastoralnej z żarliwością i gorliwością, jakie zawsze go charakteryzowały.

1 lutego 366 wyznacza datę jego powrotu z wygnania. Umiera 3 maja 373 roku, otoczony szacunkiem swoich wiernych diecezjan. Atanazy utrzymuje obfitą korespondencję z innymi Kościołami jak oraz z papieżem Damazym I (366-384). Równocześnie kontynuuje swe dzieło – ogromne. To pisma polemiczne przeciwko herezjom i dzieła dogmatyczne, egzegetyczne, moralne np. wspaniały traktat „O dziewictwie”.

Pisze również biografię św. Antoniego, jednego z inicjatorów życia pustelniczego i twórcy, pod wpływem swoich braci eremitów, pierwszych klasztorów. Zmarły w 356 Antoni ustawicznie podtrzymywał biskupa Aleksandrii, wiele razy nawet jawnie.

Rozgłos Atanazego w ostatniej części jego życia jest powszechny. Zewsząd przychodzą do niego po radę. Kieruje się do niego listy, na które odpowiada wiernie i w sposób wyczerpujący. Szuka się u niego rad w trudnych negocjacjach. On stał się dla Kościoła, tak mocno wstrząsanego w przeciągu tego czwartego wieku, autorytetem duchowym i moralnym, do którego się odwoływano.

Atanazy doznaje jeszcze kilku przykrych doświadczeń, mniejszych w porównaniu z przeszłością. I tak w 367 roku pewien biskup ariański, Lucjusz, usiłuje siłą zdobyć stolicę biskupią. Zostaje ujęty i wypędzony z terytorium. Trochę później wielki kościół Aleksandrii, Caesareum, zostaje zniszczony przez podpalenie. Cesarz nakazuje go odbudować. Jak widać do końca, nieprzyjaciele wielkiego biskupa nie porzucają broni. Widać w tym działanie Mocy Ciemności atakujących z wściekłością Kościół, którego Atanazy jest obrońcą najbardziej przerażającym w oczach Księcia tego świata.

Dzieło Atanazego Wielkiego z Aleksandrii

Wcześnie dojrzały geniusz, młody Atananzy, mając zaledwie dwadzieścia lat napisał wspaniałą apologię chrześcijaństwa. Już w tym wieku pochłania go jedyna pasja, którą jest wiara chrześcijańska. Zestawia ją z nędznym bałwochwalstwem: nowa istota, która tryska wiarą w Chrystusa... Byt nowy, tryskający wiarą w Chrystusa, odzwierciedlający Bóstwo... Oświecony jest jakby zwierciadłem Słowa... W tym lustrze dusza kontempluje Ojca, którego Zbawiciel jest obrazem...

Jako biskup, Atanazy publikuje każdego roku na Wielkanoc list przeznaczony dla jego wiernych. Kładzie nacisk na przynależność do jedynego i tego samego Kościoła: „Spożywamy Paschę Pana w domu, którym jest Kościół katolicki” – napisze w swoim piątym liście. Chrystus Jezus jest jego centrum, sercem: „Obyśmy byli gotowi wstąpić z Panem do do komnaty wysoko, aby spożyć Wieczerzę z nim.” (List 6)

Przy Nim jest święto. „On jest naszym świętem!” Czyż nie zaprosił tych wszystkich, którzy cierpią i są przytłoczeni życiem. On im ofiaruje posiłek, pokój, radość. (List 24).

Atanazy, który spędził 17 lat na wygnaniu, twierdzi z naciskiem: „Nie jesteśmy oddaleni od siebie wzajemnie. Gdziekolwiek jesteśmy, celebrując Paschę, trwając w jedności z Chrystusem, jesteśmy zjednoczeni między sobą.” (List 38)

Całe swoje wnętrze Atanazy zwraca ku Słońcu Sprawiedliwości, Chrystusowi, Synowi jedynemu Boga, współistotnemu Ojcu.

Wiara Nicejska jest jego osobistym Credo, jego życiem, jego racją bytu. „Jaśniejcie blaskiem olśniewającym wiary i prawdy. Weźcie w ręce wiarę określoną przez biskupów na soborze w Nicei. Złóżcie waszą ufność w Panu. Bądźcie dla wszystkich przykładem wiary” – pisał ze swego azylu na pustyni do biskupów Egiptu i Libii.

Nie przestaje ostrzegać przed śmiertelnym niebezpieczeństwem, które czyha na wiarę chrześcijańską: negowaniem boskości Chrystusa.

W jego pismach przewija się, jak złota nić, stwierdzenie, które jest też przekonaniem Ojców greckich: „Bóg stał się człowiekiem, aby przebóstwić człowieka...” „Specyficzny charakter całego chrześcijaństwa jest w tym właśnie uniżeniu się Boskości” – pisze w jednej ze swoich rozpraw przeciwko arianom.

W tej walce przeciwko śmiertelnemu niebezpieczeństwu Atanazy pozostaje czysty i twardy, a nawet przykry. Wyrzuca mu się to. Z upływem czasu widać jednak, że to on ma rację, a nie liczni biskupi wahający się, gotowi do ustępstw wobec wzrastającej potęgi arian. Stawka jest tu życiowa, co rozumie biskup Aleksandrii i pozostaje niewzruszony jak skała. Ustąpić znaczyłoby zdradzić wiarę, „zdradzić Chrystusa, prawdziwego Boga, prawdziwego człowieka, naszego Zbawiciela.” Kościół jest zbudowany na zawsze na tej skale. Grzegorz z Nazjansu, który wypowie w 379 roku pochwałę na cześć Atanazego, zauważa w niej: „Nawet w naszym obozie wielu miało wiarę chorą, dotyczącą Syna, i jeszcze bardziej w odniesieniu do Ducha Świętego.”

Atanazy głosi integralność doktrynalną absolutną i wolność bez zastrzeżeń dla Kościoła, posłańca i zbiornika świętej doktryny, „jednego, świętego, katolickiego, apostolskiego”. Żadne wtrącanie się z zewnątrz nie może być tolerowane. Prowadzony przez Ducha Świętego Kościół nie może się ugiąć pod nakazem pochodzącym od autorytetu świeckiego, jakkolwiek byłby on wysoki. Pod tym względem Atanazy dał dowód zadziwiająco jasnego spojrzenia, wizji na zawsze proroczej oddzielenia władz:

Oddajcie Cezarowi, co należy do Cezara, a Bogu to, co jest należne Bogu.” (Mt 22,21).

Ileż to razy w ciągu wieków w łonie Kościoła dochodziło do mieszania dwóch władz, dwóch mieczy, miecza Ducha i miecza Cezara!

Atanazy powstał instynktownie przeciwko wtrącaniu się cesarzy w sprawy Kościoła. Chociaż Konstantyn ocalił Kościół od prześladowania – nazajutrz po najbardziej krwawych prześladowaniach – to on i jego następcy zniszczyli jego boskie oblicze, niestety przy współudziale biskupów i duchowieństwa...

Gigant wiary czystej i jaśniejącej świętością i pięknem kładzie się spać wieczorem 2 maja 373, aby się obudzić w wieczności. W wieku 78 lat sługa wierny wchodzi wreszcie do pokoju i chwały Bożej.

René Lejeune

Przypisy:

1) Cesarz Konstantyn (306-337), syn Konstancjusza i chrześcijanki Heleny, uznaje kult chrześcijański Edyktem Mediolańskim w 313 roku. Powoli, Kościół krwawo prześladowany od ponad dwóch wieków, stanie się oficjalnym Kościołem Cesarstwa rzymskiego. Nie będzie to, jak zobaczymy, sytuacja pozbawiona zagrożeń.

2) Zespół i połączenie różnych wierzeń religijnych – sykretyzm.

3) Zwycięstwo Konstantyna w Pont Milvius: Pod wpływem swojej matki, Heleny, Konstantyn sympatią otacza chrześcijan. 28 października 312 roku, na czele swoich oddziałów, Konstantyn stacza walkę z oddziałami rzymskimi i kartagińskimi cesarza Maksencjusza. W sytuacji trudnej wzywa Boga swej matki. W środku dnia widzi nagle, na zachodzie, świetlisty krzyż ze słowami greckimi: „Dzięki temu znakowi zwyciężysz”. Nauczyciel Historii interweniuje bezpośrednio w bieg wydarzeń i wywoła ich radykalną zmianę. Po tym zwycięstwie Konstantyn został cesarzem od 306 roku i strażnikiem, dotąd prześladowanego Kościoła.

4) Nie pozostaje nic z tej gigantycznej realizacji lub bardzo mało: mur, „ogromne resztki przeszłości” (P. Loti) i akwedukt. Świątynia Świętej Mądrości, wiele razy niszczona przez ogień, istnieje od VI wieku: jej cztery minarety zostały zbudowane w XVI wieku przez Turków.

5) Donatyści: rygorystyczni wierni biskupowi Donatowi, który nauczał, że trzeba ponownie chrzcić chrześcijan, którzy okazali słabość w czasie prześladowań, i usunąć biskupów, którzy pod przymusem przekazali władzom rzymskim księgi święte.

6) Manichejczycy: zwolennicy poglądów Persa Mani lub Manes, którzy nauczali, że świat jest kierowany przez dwie siły, Dobro i Zło, tak samo potężne. Ta herezja dotrwa aż do Średniowiecza wraz z Albigensami.

7) Konstantyn, „biskup zewnętrzny” nie był jeszcze ochrzczony, kiedy zło, które miał usunąć, poraża go. Został ochrzczony w ostatniej chwili, na swoje życzenie. Chciał umrzeć w szacie nowo ochrzczonych, 22 maja, w dniu Zesłania Ducha Świętego. Konstantyn, narzędzie wybrane przez Boga...

8) Konstantyn podzielił swe cesarstwo między swojego syna najstarszego Konstantyna, który otrzymał Zachód, drugiego, Konstancjusza, który dostał Wschód i najmłodszego, Konstanta, któremu przypadła w udziale część pośrednia, Ilyria, Italia, Afryka.

9) Walens umrze w 378 roku, w czasie bitwy przeciwko Wizygotom. U kresu życia zbliżył się do arianizmu.

Stella Maris nr 338, str. 6-9.

Przekład z franc. za zgodą Wyd. du Parvis.

Wydawnictwo du Parvis publikuje w języku francuskim i niemieckim pismo religijne poświęcone współczesnym zjawiskom mistycznym. Pismo jest dostępne w  płatnej prenumeracie (cena: 24 $ rocznie, w pierwszym roku prenumeraty – 50%).  Adres pocztowy:  Stella Maris  Editions du Parvis  1648 Hauteville, Szwajcaria   Adres internetowy: http://www.parvis.ch


WIEŚCI ZE ŚWIATA

Religie w świecie

Według Christian Encyclopedia, 31 % ludzkości, czyli 1,9 miliarda ludzi, stanowią chrześcijanie (przed stu laty: 32,2%). Drugą religią jest islam z 1,2 miliardem wierzących, co stanowi około 19,6% (przed stu laty: 12,3%).

W okresie stu lat liczba niewierzących zmieniła się z 3 do 768 milionów. Brak wiary deklaruje 12,7% ludzkości. Oblicza się, że jest obecnie 811 mln hinduistów, 360 mln buddystów, 23 mln sikhów i 14 mln Żydów.

Chrześcijaństwo jest religią najbardziej rozpowszechnioną, jednak islam jest tą religią, która najbardziej powiększyła swe wpływy w minionym stuleciu, podczas gdy chrześcijaństwo w pewnym stopniu utraciło wpływ w szacunku procentowym liczby chrześcijan. Jeszcze większe straty widać jednak we wpływie wiary na życie codzienne oraz na prawa ustanawiane przez państwa.

Konieczne jest uświadomienie sobie tego i pogłębione zaangażowanie chrześcijan.

Katolicy w krajach arabskich

Chrześcijanie w krajach arabskich cieszą się w zasadzie wolnością wyznania, z wyjątkiem Arabii Saudyjskiej. Nie mają jednak prawa wolnego głoszenia swej wiary publicznie ani prezentowania zachowań prozelickich. Obecnie szacuje się, że jest 70 tysięcy wiernych w Izraelu, Jordanii i Zajordanii z Michelem Sabbah jako łacińskim patriarchą, posiadającym swą siedzibę w Jerozolimie.

W Arabii Saudyjskiej – 800 tys. katolików (niemal wszyscy to obcokrajowcy) nie może się gromadzić na modlitwie, na czytaniu Pisma Świętego, nawet prywatnie. Kraj bowiem jest uznany za świętą ziemię islamu. Prozelityzm religijny jest karany śmiercią.

35 tys. katolików w Bahrajnie posiada 3 kapłanów i 7 zakonnic, które prowadzą szkołę, kształcącą 1600 dzieci. Emir zaś odbył nawet wizytę do Watykanu w ubiegłym roku.

W Zjednoczonych Emiratach Arabskich można celebrować Eucharystię jedynie prywatnie, w domach.

W Omanie 50 tys. katolików może się gromadzić na cotygodniowej modlitwie. Sułtan ofiarował im tereny i zbudował za własne pieniądze kościoły.

W Katarze i Jemenie Kościół cieszy się dość dobrymi warunkami, lecz możliwości sprawowania kultu są małe. Tak samo jest w Kuwejcie, gdzie jest 150 tysięcy katolików na 2 miliony mieszkańców.

W odróżnieniu od Półwyspu Arabskiego, gdzie niemal wszyscy katolicy to obcokrajowcy, ci, którzy żyją w Syrii, Egipcie, Libanie i Jordanii stanowią mniejszości religijne, ale należące do ludności lokalnej.

Kanoniczne uznanie zwłok błogosławionego Jana XXIII 

Po beatyfikacji Jana XXIII, 9 września ubiegłego roku, Papież nakazał, aby jego ciało zostało umieszczone w krypcie bazyliki św. Piotra tak, aby wierni mogli mu oddać hołd.

Kanoniczne uznanie miało miejsce 16 stycznia , w 37 lat po śmierci dobrego Papieża Jana. Oficjalny raport opisuje stan jego twarzy jako „nieskazitelny”: oczy „zamknięte”, usta „lekko uchylone”, rysy „natychmiast przypominają znaną fizjonomię”. Według kardynała Sodano „jest możliwe, że twarz Jana XXIII zachowała się w stanie nienaruszonym i w uśmiechu w wyniku cudu”. Liczni eksperci włoscy zawyrokowali bez badania, że była możliwość zachowania ciała dzięki „mikroklimatowi” wywołanemu przez trzy trumny, ułożone jedna na drugiej.

Relikwie św. Mikołaja przekazane patriarsze Aleksemu II

Diecezja Bari przekazała patriarsze Aleksemu II relikwie św. Mikołaja, patrona Rosji. Zostaną umieszczone w Katedrze Świętego Zbawiciela na Kremlu. Święty Mikołaj miał się urodzić w Patrze, w Lizji (Azja Mniejsza). Był biskupem w IV wieku w Mirze. Jego wiara, gorliwość apostolska i cuda przyniosły mu sławę. Za panowania cesarza Dioklecjana został uwięziony. Brał udział w Soborze Nicejskim (325). Pochowano go w katedrze w Mirze. 9 maja 1087 r. miastu Bari udało się odzyskać jego relikwie, kiedy Mira wpadła w ręce Saracenów. Od tamtej pory były strzeżone w tym włoskim porcie.

AFRYKA: usa finansuje w większym stopniu antykoncepcję niż walkę z aids

Agencja Fides, powołując się na doniesienia amerykańskie ujawnia, że USA „wydaje o wiele więcej pieniędzy na to, aby zapobiec rodzeniu się dzieci, finansując agresywną propagandę na rzecz sterylizacji i pigułki aborcyjnej niż na zajęcie się noworodkami lub sierotami, chorymi lub głodującymi”, w tym chorymi na AIDS. Choroba ta szerzy się w alarmującym stopniu: 25 milionów osób już zmarło na samym kontynencie afrykańskim, pozostawiając miliony osieroconych dzieci, inne zaś mają chorych rodziców.

Przewiduje się wydanie w Nigerii 6,4 milionów dolarów na walkę z chorobą, a 11 milionów na szerzenie antykoncepcji lub praktyk aborcyjnych, w Tanzanii odpowiednio: 2,5 mln dolarów i 5; w Ugandzie: 2,8 mln i 7.

ONZ propaguje program budowy sierocińców w Afryce, które przygotowują już tysiące dzieci-sierot do samodzielnego życia, polegającego głównie na umiejętności zapewnienia sobie pożywienia. Pomagają w tym także rodzice, którzy mają świadomość bliskiej śmierci.

Synod biskupów świata – 2001

Najbliższy synod biskupów odbędzie się w Watykanie od 30 września do 27 października. Jego tematem będzie: „Biskup – sługa Ewangelii Jezusa Chrystusa dla nadziei świata”. Będzie poświęcony roli i misji biskupa w jego diecezji, dotknie też tematów kolegialności i prymatu Papieża.

Aresztowania w Chinach

Nowa fala aresztowań dotknęła katolików podziemnego Kościoła w Chinach, zwłaszcza w rejonie Pekinu. Według agencji Fides biskup Maciej Pei, 82 lata, został aresztowany na początku kwietnia. Poszukiwanemu od wielu lat biskupowi Pei zawsze udawało się uciec i wymknąć w czasie aresztowań. Również Shi Enxiang, biskup nieoficjalnego Kościoła w Yixian (Hebei), został aresztowany 13 kwietnia w Wielki Piątek w Pekinie. Biskup Shi pełnił funkcję od 1982 r. 30 lat spędził już w więzieniach chińskich. Hebei to region Chin, w którym jest największa liczba katolików (około 1 miliona), zwłaszcza katolików Kościoła podziemnego, podległego Ojcu Świętemu, a nie – państwu.

W więzieniu znaleźli się także 3 kapłani wierni Rzymowi oraz 13 osób świeckich. W tym roku podczas świąt paschalnych odczuwano w Chinach „wielkie napięcie”. Fala aresztowań związana jest z kampanią „wyniszczenia Kościoła podziemnego” ogłoszoną w r. 1995 i podjętą ze zdwojoną siłą po kanonizacji męczenników chińskich 1 października 2000 roku. 

Rzym: wkrótce nowi błogosławieni 

Kongregacja do spraw świętych opublikowała dekret uznający heroiczność cnót 13 osób w tym Charlesa de Foucault, s. Rozalii Rendu i niemieckiej mistyczki i stygmatyczki Katarzyny Emmerich. Uznano też męczeństwo 3 biskupów i 1 kapłana oraz cuda za wstawiennictwem 8 innych Sług Bożych.

Damaszek: Jan Paweł II proponuje ujednolicenie daty Wielkanocy

Podczas ekumenicznego spotkania odpowiedzialnych za wszystkie Kościoły chrześcijańskie w Syrii Papież zaproponował, aby znaleźć wspólną datę dla chrześcijan Wschodu i Zachodu na ponowne celebrowanie Paschy w tym samym czasie i ujawnienie w ten sposób znaku poszukiwania pełnej jedności.

Chrześcijanie świętowali Wielkanoc wspólnie według kalendarza Juliańskiego (ułożonego przez Juliusza Cezara w 46 r. przed Chr.), aż do r. 1582, kiedy papież Grzegorz XIII dokonał reformy kalendarza liturgicznego, którym zmienił tę datę.

Syria: młodzi chrześcijanie z mocą domagają się jedności Kościoła

We wtorek 7 maja podczas spotkania z młodzieżą tysiące młodych chrześcijan wypowiedziały wobec Papieża i patriarchów swe pragnienie jedności, co było bezpośrednio transmitowane w telewizji.

Nigdy od 23 lat pontyfikatu młodzi nie domagali się jedności z taką mocą. W atmosferze znanej ze spotkań z młodzieżą każdy z sześciorga młodych ludzi wyraził pragnienie jedności, jakie porusza młodych w Syrii: „ponieważ pragnie tego Chrystus”, „dla pokoju i solidarności”, „dla budowy przyszłości naszego narodu”, „żeby nic nie dzieliło młodych Syryjczyków”, żeby był „jeden Kościół, jak pragnął tego Chrystus”.

Trzy razy młoda dziewczyna pytała wszystkich: „Chcecie jedności Kościoła?”. Odpowiadały jej okrzyki, brawa, skandowanie... W tym kraju licznych wyznań, Kościoły, krocząc ku jedności, żyją już w wielkim braterstwie. Tu także mają miejsca objawienia Matki Bożej w Soufanieh. Mała ikona Matki Bożej z Dzieciątkiem Jezus stale wydziela olej, który płynie też sporadycznie z rąk widzącej Myrny. Orędzia często dotyczą pragnienia jedności, stale tryskającego z Serca Syna Bożego, a wokół obrazu Matki Bożej gromadzą się na wspólnej modlitwie nawet muzułmanie.

Notatki pochodzą z nr 371 i 372 Stella Maris


Powrót do strony głównej Wydawnictwa "Vox Domini"
Powrót do początku tej strony

 Archiwum pisma "Vox Domini"

 

Pełna wersja pisma drukiem w prenumeracie pocztowej


[powrót do strony głównej] [mapa całej witryny] [pełna oferta książek i kaset] [nowości] [ostatnie zmiany] [pismo "Vox Domini"] [czytelnia on line i nie tylko] [ewangelia na niedziele i święta] [archiwum plików 'zip'] [nasze plany] [mirror site strony polskiej Międzynarodowego Stowarzyszenia 'Prawdziwe Życie w Bogu'] [prawdy wiary Kościoła Katolickiego] [ciekawe linki religijne w różnych językach] [przeszukiwanie witryny "Vox Domini"] [e-mail] [kilka słów o Wydawnictwie]