Serce Jezusa i Maryi"Dziś, jeśli głos Jego usłyszycie, nie zatwardzajcie serc waszych..." (Hbr 4,7)



 «GŁOS PANA» – Pismo ewangelizacyjne nr 10 (65) 2000

http://www.voxdomini.com.pl sklep@voxdomini.com.pl

ISSN 1232-7492
Mapa witryny


l Apostolat "Margerytka" l Wieści z Medziugurja l Marija Pavlović o słowach Matki Bożej z Medziugorja l Niezwykła stygmatyczka l Chrystus Zbawicielem l Modlitwy wigilijnego wieczoru

część I


9
Vox Domini


MEDZIUGORSKI APOSTOLAT MODLITEWNY: "MARGERYTKA"

Słowo o kapłanach w Medziugroju

W Medziugorju, gdzie Matka Boża ukazuje się każdego dnia od 1981 roku, nie brak nieustannie powtarzanych wezwań do modlitwy, do postu, do powrotu do Boga oraz przyprowadzania do Niego innych. Matka Boża wypowiedziała w Medziugorju wiele słów napominając nas wszystkich, bez wyjątku, i prosząc, abyśmy w drodze do świętości nie zatrzymywali się, lecz pięli się coraz wyżej. Kilka orędzi skierowała też bezpośrednio do kapłanów:

«Powiedzcie moim drogim kapłanom,że muszą mocniej wierzyć sami i utwierdzać wiarę wiernych...» (28.06.81) «Niech kapłani modlą się na różańcu, niechaj poświęcą czas na modlitwę różańcową» (25.06.85).

O. Jozo Zovko o słowach Matki Bożej

Opowiadając o nowym ruchu modlitewnym za kapłanów, który zrodził się „przypadkowo” w Medziugorju, o. Jozo Zovko tak skomentował słowa Matki Bożej, przypominając sobie opowiadanie widzących o Jej zachowaniu:

«...i Matka Boża płakała z powodu kapłanów. Płakała nie dlatego, że jesteśmy gorsi od innych. Nie! Matka Boża płakała, gdyż zapomnieliśmy wpatrywać się w tajemnicę kapłaństwa.  Maryja pragnie, abyśmy szukali kapłanów. Ponad 70 tys. kapłanów porzuciło powołanie, gdyż członkowie Kościoła o nich zapomnieli, nie modlili się więcej za nich. Upadli więc z powodu braku modlitewnej pomocy ze strony Kościoła! Byli zdolni, wykształceni, ale zabrakło duchowej pomocy Kościoła.

Matka Boża pragnie, aby Kościół kochał swych kapłanów, gdyż kapłan jest jak Mojżesz, prowadzący swój lud. Bez kapłana Kościół nie wiedziałby, dokąd iść. Bez nich nie ma chrześcijańskiego: sakramentalnego życia, nie ma Eucharystii. Bez nich bylibyśmy jak latorośle oddzielone od winnego krzewu.

Matka Boża pragnie, aby kapłani ponownie wrócili do twojego serca, do twojej modlitwy, do twojej rodziny; abyśmy ich ochraniali.

W czasie jednego z kazań mówiłem o kapłanach. Zrozumiała mnie pewna pani profesor, która przybyła do Medziugorja z Kanady. Zrozumiała i zainicjowała apostolat modlitwy za kapłanów. Porzuciła Uniwersytet, aby tworzyć wieczerniki za kapłanów w całej Ameryce. Nazwała ten apostolat «Margerytka” od kwiatu – margerytka.

W centrum symbolicznego kwiatu wpisane jest nazwisko księdza, a wokół niego na siedmiu płatkach nazwiska osób, które składają przed Najświętszym Sakramentem przyrzeczenie wieczystej modlitwy. Przyrzekają, że przez całe życie, w wybranym dniu tygodnia, będą modlić się za wybranego kapłana. Nie przez miesiąc, nie przez rok, ale przez całe życie!

Pierwsza taka „Margerytka” powstała tutaj w Medziugorju, a w jej centrum wpisano moje imię. Chętni, którzy wpisali swe imiona na siedmiu płatkach, złożyli przyrzeczenie, że będą modlić się za mnie przez całe swe życie! Teraz czuję się jak mała rybka w wodzie.

Codziennie Kościół się modli się za mnie! Zachowuje mnie w swoim sercu, myśli o mnie! Właśnie tego chce Matka Boża, pragnie żeby chrześcijanie umieszczali swych kapłanów w centrum swej modlitwy, swoich serc i myśli.

Propozycja o. Jozo: «Zróbcie margerytkę dla swoich kapłanów!»

Mówię do was jak brat, jak ksiądz, jak spowiednik. Módlcie się za nas każdego dnia, ponieważ jesteśmy słabi. Bez waszej pomocy nie możemy wam głosić Ewangelii, nie możemy dla was dokonywać przeistoczenia w czasie Eucharystii. Przyjmijcie zaproszenie Maryi i wprowadźcie je w życie!  Tylko w ten sposób możecie przeżyć wielkie i głębokie doświadczenie Kościoła.

Jak się modlić?

Oczywiście najważniejsze jest to, aby w ogóle w modlitwie wspominać swoich duszpasterzy. Apostolat, który właśnie w Medziugorju się zrodził, poleca m. in. koronkę medziugorską.

Poniżej podajemy wzór modlitwy za kapłanów, który odmawiają jego członkowie. Doradzają oni również, aby zobowiązania modlitewne nie były zbyt absorbujące, gdyż może to doprowadzić do szybkiego zniechęcenia i porzucenia modlitwy. Liczy się stałość. Ważne jest to, aby w każdym dniu ktoś pomodlił się za wybranego kapłana.

Modlitwa za wybranego kapłana

O, Jezu, Boski Pasterzu, który powołałeś Apostołów, aby uczynić ich rybakami dusz ludzkich, Ty, który pociągnąłeś ku Sobie księdza............., uczyń Go Swoim naśladowcą i sługą. Spraw, aby dzielił z Tobą pragnienie powszechnego odkupienia, dla którego na wszystkich ołtarzach ponawiasz Swą Ofiarę.

Ty, o Panie, który żyjesz na wieki, aby wstawiać się za Twoim ludem, otwórz przed nim nowe horyzonty, by dostrzegł świat spragniony światła prawdy i miłości; by był solą ziemi i światłością świata. Umacniaj Go Twoją mocą i błogosław Mu.

Święty (wymienić imię Patrona, którego imię nosi ksiądz)........., Twojej szczególnej opiece polecam Go dzisiaj. Proszę Cię, abyś wstawiał się za nim przed Bogiem i pomagał mu we wszystkich potrzebach. Spraw, aby dochował Bogu wierności i owocnie pracował dla Jego większej chwały. Maryjo, strzeż Go przed wszelkim złem. Amen.

Koronka z Medziugorja: Wierzę w Boga Ojca, 7 x Ojcze Nasz, Zdrowaś Maryjo, Chwała Ojcu.)

Kapłanowi można ofiarować kartkę lub rysunek kwiatu z wyszczególnionymi osobami, która za niego się modlą w kolejnych dniach.

My również zachęcamy wszystkich:  MÓDLCIE SIĘ ZA SWOICH KAPŁANÓW!


MODLITWY WIGILIJNEGO WIECZORU w rodzinie

1. Pożegnanie Adwentu. Cala rodzina, zgromadzona przy stole wigilijnym odświętnie nakrytym, odmawia lub śpiewa Anioł Pański dla uczczenia tajemnicy Wcielenia i Narodzeniu Pańskiego.

2. Zapalenie świecy. Ojciec lub matka rodziny zapala świecę na stole, a ktoś inny, np. dziecko, zapala światła i lampki na choince.

Ojciec: Blisko dwa tysiące lat temu przyszedł na świat Jezus Chrystus, Syn Boży, oczekiwany Zbawiciel. Opowiada nam o tym Ewangelia św. Łukasza. Stojąc posłuchajmy jej z wiarą tak, jak to czynili nasi przodkowie.

3. Czytanie Ewangelii: Łk 2,1-14. Kolęda: Wśród nocnej ciszy...

4. Wspólna modlitwa.  Ojciec lub matka rodziny odmawia np. niżej podane prośby, wszyscy odpowiadają:

Ciebie prosimy, wysłuchaj nas, Panie!

Boże, nasz Ojcze, w tej uroczystej godzinie wychwalamy Cię i dziękujemy za noc, w której posłałeś nam swego Syna Jezusa Chrystusa, naszego Pana i Zbawiciela.

Prosimy Cię:

– Udziel naszej rodzinie daru miłości, zgody i pokoju.

W.: Ciebie prosimy, wysłuchaj nas, Panie!

– Obdarz także naszych sąsiadów, przyjaciół i znajomych pokojem tej nocy.

W.: Ciebie prosimy...

– Wszystkich opuszczonych, samotnych, chorych, biednych, głodnych na całym świecie pociesz i umocnij Dobrą Nowiną tej świętej nocy.

W.: Ciebie prosimy...

– Naszych zmarłych (wymienić imiona) obdarz szczęściem i światłem Twej chwały.

W.: Ciebie prosimy...

Ojciec: Panie Boże, Ty sprawiłeś, że ta święta noc zajaśniała blaskiem prawdziwej światłości Jednorodzonego Syna Twojego; spraw, abyśmy jaśnieli blaskiem Twego światła w naszym codziennym postępowaniu. Przez Chrystusa Pana naszego.

W.: Amen. Ojcze nasz...

5. Łamanie się opłatkiem.

Ojciec rodziny: A teraz w duchu miłości i przebaczenia przełamiemy się opłatkiem - chlebem miłości. Otwierając serca nasze w miłości wzajemnej, otwieramy je na przyjście Pana. W Nim każdy człowiek znajdzie dobroć i przyjaźń. Niech On będzie zawsze z nami w naszym domu.

Ojciec rodziny składa wszystkim życzenia i przełamuje się opłatkiem najpierw z matką, a potem z pozostałymi członkami rodziny. To samo czynią następnie wszyscy obecni.

6. Spożywanie wieczerzy przebiega w atmosferze wzajemnego braterstwa i życzliwości. W czasie wieczerzy należy wyłączyć telewizor.

7. Śpiew kolęd i wymiana upominków. Po wieczerzy świąteczny nastrój podtrzymujemy śpiewem kolęd i wzajemnym obdarowywaniem się upominkami. Przy choince, w nastroju świątecznym oczekujemy na Pasterkę, Ucztę świąteczną całej parafii.

Źródło: Droga do Nieba – modlitewnik diecezji gliwickiej i opolskiej.



10
Vox Domini


Wiadomości z Medziugorja:
«Wasz brat Slavko oręduje za wami»

NIESTRUDZONY Apostoł Matki Bożej odszedł do domu Ojca

Ojciec Slavko Barbarić zmarł 24 listopada 2000 roku, na szczycie góry Kriżevać. Ta wiadomość i okoliczności jego śmierci poruszyły serca pielgrzymów z całego świata.

O godz. 14.00 prowadził grupę około 70 parafian na drogę krzyżową, jak miał to w zwyczaju, w każdy piątek o tej porze roku. Kiedy grupa przybyła na szczyt, przestał padać deszcz i zaświeciło słońce. Ukazała się piękna tęcza opadająca ku kościołowi. Kiedy zaczęto schodzić, około godz. 15.50 przed stacją Zmartwychwstania o. Slavko osunął się na ziemię, umierając nagle na atak serca.

O. Slavko urodził się 11 marca 1946 roku w Dragicinie, w połowie drogi między miejscowością Siroki Brijeg a Medziugorjem, w Bośni Hercegowinie. Był członkiem prowincji franciszkańskiej w Hercegowinie, a w 1982 roku znalazł się w parafii św. Jakuba w Medziugorju. Znany milionom pielgrzymów dzięki licznymi książkom oraz artykułom o tematyce duchowej o. Slavko kierował życiem parafii szczególnie podczas modlitwy wieczornej. Często można go było spotkać zatopionego w modlitwie już rankiem na górze Kriżevać. Prowadził niezliczone konferencje i rekolekcje na temat wydarzeń w Medzugorju, podróżował do wielu regionów świata. Jako umiłowany syn Najświętszej Panny ojciec Slavko służył przez wiele lat potrzebom parafii oraz milionów pielgrzymów. Matka Boża zapewniła w Swoim orędziu z 25 listopada 2000, nazajutrz po jego śmierci, że o. Slavko służy wszystkim nadal: orędując za nami.


Z homilii o. Slavko wygłoszonej 26 kwietnia 1985 r. w Medziugorju

«W MODLITWIE ZNAJDZIECIE RADOŚĆ...»

W orędziu z 28 marca 1985 r. Matka Boża powiedziała:

«Drogie dzieci, zapraszam was do modlitwy, nieustannej modlitwy. W modlitwie znajdziecie największą radość...»

Dla nas wszystkich powstaje pytanie dotyczące tego orędzia: czy mamy w naszych sercach radość, którą moglibyśmy nazwać radością największą? Jeśli nie, to nie znaczy, że my jej nie chcemy, lecz może nasze modlitwy nie są jeszcze takimi modlitwami, że pomogłyby nam osiągnąć największą radość. Modlitwa jest spotkaniem z Bogiem, ze Zmartwychwstałym Jezusem. Wszyscy apostołowie byli napełnieni wielką radością po spotkaniu Jezusa żywego po zmartwychwstaniu, tak samo Matka Boża wzywa nas do takiej radości, to znaczy do spotkania Jezusa.

Kiedy spotykamy człowieka, przyjaciela, potrzeba czasu, aby zrozumieć, co chce nam powiedzieć o sobie. Jeśli nasze modlitwy polegają tylko na okolicznościowym znaku krzyża, jakby na przypadkowym: „Cześć!” do kogoś stojącego w kąciku naszego życia, na dziwacznym Zdrowaś Maryjo, kiedy jesteśmy zmęczeni lub kiedy jesteśmy w jakiejś strasznej sytuacji — to nie jest to droga do największej radości.

Trudność leży w tym, że wszyscy chcemy mieć radość, lecz nie chcemy przyjąć środków, aby pójść drogą, która prowadzi do źródła radości, do źródła życia miłości. Na tym polega trudność, że nie chcemy użyć tych środków. I dlatego Matka Boża prosi nas usilnie i każdego wieczoru:

«Módlcie się, módlcie się, módlcie się».

Jest oczywiste, że Matka Boża nie prosi nas, abyśmy marnowali czas na modlitwach, lecz aby znaleźć właściwą drogę. Kiedy osiągniemy głęboką radość, będziemy mieć pokój i będziemy potrafili się z każdym pojednać. (...) Wiecie, że Ona prosi o Wierzę..., 7 x Ojcze nasz, Zdrowaś Maryjo i Chwała Ojcu..., o cały różaniec, o czytanie Biblii, uczestnictwo we Mszy św., przystępowanie do Komunii św. i o comiesięczną spowiedź. Mówicie: „To dużo!”. Oczywiście, tak, to dużo dla tych, którzy nie zrozumieli istoty modlitwy, lecz to jest mało dla tych, którzy spotkali Zmartwychwstałego Jezusa...


11
Vox Domini



Rozmowa z Mariją Pavlović-Lunetti, przeprowadzona w Medziugorju w dniu 22 czerwca 2000 roku

«NIECH BÓG ZAJMUJE W WASZYM ŻYCIU PIERWSZE MIEJSCE!»

– Marija, dzisiaj wieczorem weszliśmy na górę objawień. Czy możesz nam opisać twoje odczucia, kiedy przychodzisz na Podbrdo? Jakie znaczenie posiadają dla ciebie modlitwy do Matki Bożej i Jezusa właśnie w tym miejscu, na wzgórzu objawień?

– Przychodząc tu, widzi się już niemal tylko kamienie. W minionych latach zdołano usunąć wszystko, co wcześniej znacznie utrudniało wejście na tę górę bez przeszkód: kolczaste i dziko rosnące krzewy. Kiedy wracam myślą do pierwszych dni objawień, przed dziewiętnastu laty, widzę to miejsce takim, jakim było wówczas. Kolczaste zarośla, szorstkie kamienie, nieprzystępne wzgórze bez śladu ścieżki. W pamięci mam obraz tamtych pierwszych dni, w których, jako dzieci, przedzieraliśmy się w górę od podnóża Podbrdo. Nie sposób zapomnieć o tym, ponieważ tamte dni oznaczały początek zmian w moim życiu. Każde z nas, widzących, dziękowało umiłowanemu Bogu w obecności Matki Bożej za zmiany, które w nas następowały właśnie tu, w miejscu pierwszych objawień. Ja osobiście, zmieniając swoje życie, stanęłam na początku trudnej drogi do świętości, na którą Gospa nieustannie nas zaprasza.

– Przed nami świąteczny dzień dziewiętnastej rocznicy pierwszych objawień. Jak przygotowałaś się do tego dnia? 

– Każdego roku do rocznicowego dnia staramy się przygotować duchowo i cieleśnie, ten bowiem okres odczuwamy jako dni szczególnej łaski, zwłaszcza obecnie kiedy czcimy Święty Rok 2000. Odczuwam to i rozpoznaję także w orędziach Matki Bożej, że jest to prawdziwie czas łaski. Pragnę wykorzystać go możliwie jak najlepiej, bo dla mnie osobiście jest to czas, który nazwałabym czasem urodzaju. My wszyscy, jako chrześcijanie, jesteśmy powołani do odnawiania wiary we własnych sercach, by móc następnie dawać świadectwo tej wiary. Pragnę i ja w tym współuczestniczyć, we własnym sercu odnawiając wiarę. Matka Boża wciąż zachęca mnie do życia w świętości. W praktyce kroczenie tą drogą wymaga niemało cierpliwości, jednak z pomocą Bożej Miłości, która nas ludzi dzień po dniu odnawia, można to urzeczywistnić i osiągnąć to, czego Bóg sobie od nas życzy. Pragnę, aby każdy poprzez Matkę Bożą i wydarzenia w Medziugorju potrafił w pełni poznać miłość Boga i Jej miłość, dziękując za przeżywane dni łaski. Obyśmy zdołali zbliżyć do Boga tak wielu ludzi jak to tylko możliwe.

Matka Boża często powtarza poprzez widzącą Mirjanę, żebyśmy zbliżali do Boga wszystkich daleko odsuniętych od Niego i od Jego miłości. Wierzę, iż jest właśnie zadaniem nas, widzących, wyciąganie dłoni do oddalonych od Boga.

– Od wielu lat spotykasz niemało ludzi, przychodzących do ciebie ze zranionymi sercami. Kriżevać i Podbrdo, miejsca pierwszych objawień oraz kościół parafialny w Medziugorju – tu przybywają tysiące pielgrzymów ze swoimi troskami, często załamani, ze łzami w oczach. Tu poszukują nadziei i sił do życia. Jak przebiegają twoje spotkania z tymi, którzy z pełnią nadziei szukają pomocy również u ciebie, widzącej?

– Wierzę, że cierpienie również jest łaską od Boga, choroba także może być tą łaską. Ten i ów, przybywający do Medziugorja z przeróżnych powodów, często nie posiada w sobie wiary w Boga. Wielu ludzi chorych pielgrzymuje przede wszystkim z nadzieją, że w tym miejscu zostaną uzdrowieni. Oddziaływaniem łaski Boga jest, iż – mając nadzieję na fizyczne uzdrowienie – zbliżają się do Boga, odkrywają Go, zaczynają wierzyć. W tym miejscu łaski, wybranym przez Matkę Bożą, rodzi się tyle owoców!Poznając orędzia, ludzie dochodzą do przekonania, że żadna modlitwa nie trafia w pustkę, że Bóg słyszy każde słowo do Niego kierowane. W orędziach Matki Bożej nieustannie doświadczamy, że wystarczy zapukać, a otworzą nam. W ten sposób wszyscy, ale szczególnie ludzie chorzy, uświadamiają sobie, jakie to w gruncie rzeczy proste: doświadczyć wiary i Bożej miłości.

W Medziugorju zdarzają się nie tylko fizyczne uzdrowienia, ludzie doznają przede wszystkim odnowy duchowej, duchowych uzdrowień. Kto uzdrowiony został w swoim sercu, odczuwa wewnętrzną przemianę, mimo że w jego chorobie nie nastąpiła poprawa. Świadomość obecności Matki Bożej wywołuje wewnętrzną radość, człowiek dochodzi do przekonania, że życie nie kończy się tu, na ziemi, lecz i potem trwa nadal; nie dobiega kresu na ziemskim padole łez. Przed laty Matka Boża ukazała nam niebo, piekło i czyściec, aby nas przekonać, że poza życiem ziemskim istnieje jeszcze inne życie. Każdemu człowiekowi, który cierpi, Matka Boża pomoże zbliżając go do Boga, a wtedy ostatecznie człowiek cierpiący wyznaczy Bogu pierwsze miejsce w swoim życiu.

– Marija, dzieci obecnych czasów często żyją w niepewności i strachu. Powiedziałaś przed chwilą, że choroba może człowieka zaprowadzić do Boga, ponieważ cierpienie pozwala poznać Go bliżej. Jak sądzisz, gdzie tkwi przyczyna szeroko rozpowszechnionej choroby obaw i strachu? Czy jest nią brak wiary i zaufania do Boga?

– Matka Boża nieustannie zachęca nas, żebyśmy zbliżyli się do Niej, przyjęli Ją jak naszą matkę, przewodniczkę życia, jak królową nieba i ziemi, królową naszych rodzin. Jeżeli tak postąpimy, doświadczymy Jej cudownej miłości. Wielu ludzi jeszcze nie uświadomiło sobie, dlaczego Matka Boża już przez tak długi okres objawia się tu w Medziugorju i jest wśród nas każdego dnia. Pragnę podkreślić, że trwa to tak długo z jednego tylko powodu: Ona nas kocha. W dzisiejszym, tak niespokojnym świecie, często zapominamy o Bogu. Przede wszystkim w świecie nauki i wiedzy nie ma prawie w ogóle dla Niego miejsca. Jakże często ta droga prowadzi do bezbożności. Jednak i tu odczuwamy obecność Matki Bożej, która usiłuje w sposób szczególny zwrócić naszą uwagę, że tylko w Bogu osiągnąć można prawdziwy pokój i zbawienie, w Bogu nasza przyszłość.

Jeżeli ludzie potrafią dzisiaj zabić nienarodzone dziecko, to są również zdolni do czynów jeszcze gorszych. W tym względzie również widoczna jest rola i zadanie Matki Bożej, wzywającej do poszanowania każdego życia: nie tylko własnego, ale także życia każdego dziecka, a nawet najmniejszego z kwiatków, znalezionego na łące. Wszystko powinno być dla nas cenne i miłe, wszystko zasługuje na nasze poszanowanie. Spróbujmy, posłuszni słowom Matki Bożej, szczerze miłować, wówczas wszystko będzie dla nas ważne i poprowadzi nas do Boga.

– Powiedziałaś, że przeżywamy czas szczególnych łask. Ojciec Święty ogłosił rok 2000 Rokiem Jubileuszowym. Jakie powinno być w tym roku nasze zachowanie?

– Matka Boża wzywa nas do modlitwy. Jeżeli w każdym dniu znajdziemy czas i poświęcimy go Bogu, wtedy On zostanie naszym przyjacielem. Z Jego pomocą zdołamy wówczas rozwiązać większe problemy, gdy pojawią się trudności. Bóg będzie błogosławił naszą pracę, nasze rodziny i życie, wszystko co nas otacza. Przypomnijmy sobie również słowa wciąż powtarzane przez Matkę Bożą: «Niech Bóg zajmuje w waszym życiu pierwsze miejsce!»

– Dziękuję za rozmowę!

Rozmowę dla kwartalnika: Medjugorje Gebetsaktion. Maria – Konigin des Friedens prowadził vd (nr 3/2000, str. 6-9).

Przekład z niem.: B. Bromboszcz

Przypominamy, że... ...wszystkie osoby, które do dnia 10 lutego 2001 r. zakupią w Wydawnictwie komplet książek «Prawdziwe Życie w Bogu» i odelą na nasz adres kupon konkursowy, będą miały okazję wziął udział w losowaniu nagród. Główną z nich jest włanie wyjazd do Medziugorja _ w wybranym terminie _ w roku 2001.



13 Adrienne jako dziecko z rodzicami i rodzeństwem
Vox Domini


Marino Parodi

NIEZWYKŁA STYGMATYCZKA: Adrienne von Speyr (1)

«Będziesz żyła w niebie i na ziemi...»

To nie zakonnica żyjąca w klauzurze ani mistyczka odizolowana od świata otrzymała to objawienie, któremu towarzyszyło wielkie światło, pewnego wieczoru roku 1942, lecz lekarka z Bazylei, wracająca do domu samochodem po bardzo wypełnionym pracą dniu. Jakiś przechodzień, który również widział to światło, wykrzyknął przerażony: „Ogień jest w tym samochodzie!” To zjawisko ujawniło linię przewodnią niezwykłego życia osoby wyjątkowej w historii Kościoła. Mówimy o Adrienne von Speyr. 17 września 1997 roku obchodziliśmy trzydziestą rocznicę jej śmierci.

ŚRODOWISKO

Adrienne urodziła się 20 września 1902 r. w La Chaux-de-Fonds jako drugie z czworga dzieci, w zamożnej rodzinie. Jako mała dziewczynka ujawniała wrażliwość i niezwykłą religijność. Od wczesnego dzieciństwa jej życie będzie przeniknięte świętością i nadprzyrodzonością. W wieku 6 lat spotyka utykającego starca, który bierze ją za rękę i pyta ją, czy chce z nim iść, po czym znika w tajemniczy sposób. Potem objawi się Adrienne św. Ignacy Loyola i odegra ważną rolę w jej życiu.

W wieku piętnastu lat ma nadzwyczajne objawienie Najświętszej Dziewicy. „Obudziłam się bardzo wcześnie tego poranka - napisze później w swojej autobiografii pt. „Fragmenty autobiograficzne” - i nie widziałam nigdy nic piękniejszego. Nie odczuwałam żadnego strachu. Przeciwnie, byłam napełniona nową radością, mocną i łagodną. Wspomnienie tego objawienia pozostanie we mnie bardzo żywe i przez długi czas będzie mi towarzyszyć jako wspaniała tajemnica. Posiadałam wtedy, w pewnym sensie, miejsce schronienia. Od tego czasu darzyłam ogromną czułością Matkę Bożą. Wiedziałam, że trzeba Ją kochać...”

Istotnie, nabożeństwo do Matki Dziewicy będzie rysem zasadniczym i stałym jej życia i jej myśli. To zjawisko raczej godne uwagi - jak zresztą również kult świętych, który pielęgnuje od dzieciństwa - kiedy weźmie się po uwagę fakt, że Adrienne urodziła się w rodzinie protestanckiej. Istotnie, od pierwszego z licznych spotkań, jakie będzie miała w ciągu swego życia, z Niepokalaną Dziewicą, Adrienne była głęboko przekonana o tym, że ona poszukuje Boga „innego”, różnego od Tego, jaki był przedstawiany w sposób formalny w surowym klimacie jej protestanckiej rodziny jak też w homiliach ich pastora lub katechety nauczającego w liceum. Temu ostatniemu sama zarzuciła fakt, że „prawdy ewangeliczne docierają do nas okaleczone, wyrwane z ich kontekstu, jako oderwane”. Taka wrażliwość religijna oburza mocno jej matkę. Relacje między nimi zawsze były trudne. Natomiast babcia, z którą łączy ją głęboka więź, rozumie doskonale Adrienne. Ich sposób odczuwania jest taki sam i jej zwierza się bez zastrzeżeń. Umarła gdy Adrienne - przyszły wielki teolog - miała zaledwie jedenaście lat. Ta ostatnia napisze, że „dostrzegała jakby więź z wielką tajemnicą nieba” w czasie rozmów, jakie prowadziła ze swoją babcią.

Dusza skłania do odczuwania Boga nie tylko w swoim wnętrzu, lecz także w stworzeniu i w bliźnim. Ona jest w głębokiej syntonii ze stworzeniem. Dla niej jednak Bóg był zawsze Ojcem miłości bliźniego, tego bliźniego, którego spotykała tak często w szpitalu, kiedy towarzyszyła swemu ojcu, okuliście w Bazylei. W ciągu tych lat wzrastało w niej pragnienie stania się lekarką. Kiedy jej rozgłos w tej dziedzinie się ustali, będzie przyjmować tłumy cierpiących ludzi: matki samotne, którym odradza przerywanie ciąży, osierocone dzieci, ubogich, tych wszystkich, którzy cierpią, gdyż są pozbawieni wsparcia, kierownictwa, nadziei. Im wszystkim Adrienne oddaje się z gorliwością, czyniąc co w jej mocy, aby zatroszczyć się o ich potrzeby i o ich przeżycie, organizując zbiórki środków pośród swoich bliskich i przyjaciół. Ale także, usiłując wniknąć w dramat tylu młodych, których życie jest pozbawione nadziei, troszcząc się o choroby duszy i usiłując przywrócić radość i ufność w życiu. W tym wszystkim mocno wspiera ją wybitny charyzmat leczenia fizycznego i duchowego, który posiada. Liczne są wypadki uzdrowień nie dających się wyjaśnić naukowo, które są wynikiem jej orędownictwa.

MŁODOŚĆ

Powróćmy teraz do okresu młodości Adrienne. Jej ojciec umiera nagle, co zmienia boleśnie bieg życia całej rodziny. Adrienne jest obarczona pracami domowymi. Jej matka zmusza ją, aby oprócz kontynuowania nauki w liceum zapisała się do szkoły handlowej, aby otrzymać posadę w banku. To dla niej dodatkowe zmęczenie, które doprowadza do osłabienia już i tak wątłego zdrowia młodej dziewczyny. Wtedy nadchodzi inne bolesne doświadczenie: lekarz odkrywa u niej rodzaj poważnej gruźlicy. W lecie 1918 r. musi wyjechać, aby się kurować u krewnej lekarki w Leysin. Pozostanie tam przez dwa lata. W tym okresie jej matka przestaje się nią całkowicie interesować. Jednakże Adrienne nie należy do tych, którzy pozwalają się przytłoczyć nieszczęściami. Przeciwnie, będzie zawsze przekształcać ciosy losu w okazje do wzrastania duchowego. W domku w Leysit „Nadzieja” odkrywa smak samotności, a jednocześnie przyjaźń z innymi młodymi dziewczętami. Z nimi organizuje zbiórki na rzecz imigrantów rosyjskich, którzy nie mogą powrócić do ojczyzny z powodu Rewolucji. Ze swoimi przyjaciółkami omawia z zapałem problemy religijne. Pogłębia się w niej krytyczne spojrzenie na protestantyzm, który widzi jako naznaczony duchem „zawężenia” i abstrakcji. W domku organizuje serię konferencji na różne tematy: filozoficzne, teologiczne i literackie. Wachlarz jej zainteresowań będzie zawsze bardzo szeroki.

Jednakże nieporozumienia rodzinne musiały ciągle sprawiać cierpienie młodej dziewczynie. Zanim całkowicie wyzdrowiała, zapisała się pod koniec r. 1920 na kurs dla pielęgniarek-wolontariuszek w szpitalu Diakonis Saint-Loup, ale ponownie wyczerpana pracą przeżywa nawrót choroby i musi się leczyć przez półtora roku u swego wujka w Waldau.

Po powrocie do rodziny matka nie zezwala jej na przystąpienie do matury, egzaminu niezbędnego do wpisania się na studia medyczne. Również wujek odmawia pomocy finansowej dla tego rodzaju studiów. Ale Adrienne nie daje się łatwo pokonać. Rozpoczyna udzielanie licznych korepetycji, nawet późno wieczorem. Podtrzymywana moralnie przez swoich starych towarzyszy i przez rektora szkoły Henryka Bartha (brata teologa Karola) nadgania trzy lata spóźnienia wywołane chorobą i zdaje błyskotliwie maturę. Zmusza się do tak samo wyczerpującej pracy przez lata studiów uniwersyteckich. Wspomina je pogodnie w swoim dzienniczku i opisuje, jak się pogłębiała w niej „cudowność”, to znaczy „cud” przyjaźni dzielonej z jej kolegami i solidarności z chorymi.

Odczuwa coraz bardziej spotkanie z Bogiem w cierpiących. Widzi coraz jaśniej, że trzeba kochać ze wszystkich sił, z całego serca i całym duchem, „aby dojść do syntezy Boga i świata”. Przekonanie to umacnia w niej obecność zakonnic, które sprawiają na niej wrażenie przez swą ascezę. Adrienne odczuwała już, że studia i działalność zawodowa mogą być dla niej tylko „posłuszeństwem Bogu”, odczuwała też, że może zostać przez Niego poproszona o dużo więcej, aż do współcierpienia nie tylko w sensie metaforycznym.

KARIERA

W przeddzień jej doktoratu, kiedy była na wakacjach w San Bernardino, spotyka Emila Durra, profesora historii, wdowca z dwojgiem dzieci. Ten zakochuje się szalenie w młodej dziewczynie. Adrienne waha się. Była bowiem przekonana do tej chwili o powołaniu do życia w dziewictwie. Jednak podejmuje decyzję i godzi się na małżeństwo w 1928 r., zaraz po swoim doktoracie.

Rozpoczyna karierę medyczną, najpierw w szpitalu, potem, od 1931 r., w swoim gabinecie w Bazylei. Ten gabinet nigdy nie będzie pusty. Nadzwyczajne uzdolnienia tej lekarki, tak ludzkie jak i medyczne, przynoszą jej natychmiast sławę. Przemęczenie przyczyniło się jednak do trzech poronień: cierpienia, które przyjęła.

W tych latach oczekiwania cierpliwego i pełnego bólu na spotkanie z Bogiem, przekonania Adrienne dojrzewają i umacniają jej dążenie do życia w coraz większym zjednoczeniu z Panem, który przychodzi, kiedy przynależność do Niego nie ma granic, a praca zawodowa jest bezgranicznie poświęcona ludziom. W taki sposób zrodziły się w medytacji pierwsze etapy prowadzące do jedności życia zgodnego z zasadami ewangelicznymi z życiem zawodowym w świecie: centralny punkt teologiczny Instytutu św. Jana, który założy następnie Adrienne wraz z teologiem Hansem Urs von Balthasarem. Ta jedność „między niebem i ziemią” była często podkreślana w nadzwyczajnych doświadczeniach (natchnieniach i wizjach nadprzyrodzonych), idąc tajemniczo w parze z przeżyciami bolesnymi.

DOŚWIADCZENIA

W 1934 roku Emil umiera nagle z powodu wypadku. Adrienne, która przeczuwała tę śmierć (podobnie jak i śmierć swego ojca), została ogarnięta destrukcyjną depresją, która prowadzi ją prawie do samobójstwa. Jednak udaje się jej pokonać ten dramat, dzięki przyjaźni z katolickim profesorem Franciszkiem Merke. Adrienne podejmuje ponownie pracę i zajmuje się dziećmi swego zmarłego męża. Dwa lata później Werner Kaegi składa jej propozycję małżeństwa. Jest profesorem, dawnym asystentem pierwszego męża. Porwana przez rodzaj współczucia dla tego mężczyzny, który kochał ją głęboko, i przez troskę o przyszłość dzieci Emila, godzi się na ponowne małżeństwo. Zauważmy jednak, że Adrienne w czasie zakładania swej wspólnoty osób poświęconych, uczyni ślub dziewictwa. Co więcej, zbierze ona swoją wiedzę o dwóch formach życia – dziewiczego i małżeńskiego – w szkicu jeszcze nie wydanym, zatytułowanym: „Teologia płciowości”. Lata od 1936 do 1940 będą decydujące dla żarliwego poszukiwania Boga, który stanowi stały element jej życia. Poruszana przez nieuchronne wymaganie wyjaśnienia swej „sytuacji religijnej” jest zawiedziona nowymi kontaktami z pastorami protestanckimi i podobnie - spotkaniami z różnymi kapłanami katolickimi, kiedy chce lepiej poznać eklezjalny wymiar tej religii. Wreszcie do dokonania wyboru decydującego nakłoni ją spotkanie z teologiem jezuitą Hansem Urs von Baltahasarem, podczas zebrania studentów, które prowadził w Bazylei jako opiekun duchowy.

WSPOMNIENIA TEOLOGA

„Od razu zaczęliśmy mówić o modlitwie – przypomni sobie potem wielki teolog w pismach: „Życie, misja teologiczna i dzieło Adrienne von Speyr”. Pokazałem jej, że mówiąc, «bądź wola Twoja», my nie ofiarowujemy Bogu naszych dzieł, lecz naszą gotowość tego, by być porwanym przez Jego własne dzieło, w zaangażowaniu bez wytchnienia.”

DOJRZEWANIE W WIERZE

„To było tak, jakbym się oparła nagle na przycisku elektrycznym, który nagle włącza wszystkie światła w sali. Bóg ciągle szuka osób, które, w chwili decydującej, nie boją się niczego” – oświadcza Adrienne kilka dni po chrzcie w wierze katolickiej, celebrowanym w dniu Wszystkich Świętych 1940 roku.

Adrienne jest ogarnięta gorliwym pragnieniem wniknięcia w głębiny licznych powłok modlitwy, wdzierania się w prawdy teologiczne w otchłaniach katolicyzmu, zanurzenia się w zbawczej tajemnicy sakramentów, w szczególności spowiedzi i eucharystii. Chce też podążać przez rzeczywistość eklezjalną, używając wszelkich możliwych środków. Można mówić o eksplozji jej charyzmatów, które do tej pory ukazywały się jedynie z przerwami i bez osiągania swej pełni. Jej wizje Najświętszej Dziewicy mnożą się, stają się prawie codzienne, co pociąga za sobą relacje bardzo bliskie między nimi. Odtąd jej „przenosiny” w drugi świat będą częste i jej zdolność przenikania duszy drugiego, która już od jej dzieciństwa ujawniła się mocno, staje się jeszcze głębsza.

c.d. w następnym numerze.



15
Vox Domini


Słowa Jana Pawła II w wigilijną noc
(1999)

«JEZUS CHRYSTUS JEDYNYM ZBAWICIELEM CZŁOWIEKA...»

«Hodie natus est nobis Salvator mundi!»

Od 20 wieków ta radosna nowina płynie z serca Kościoła. W tę świętą noc Anioł powtarza nam, kobietom i mężczyznom końca wieku: «Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką... dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel» (Łk 2,10-11). Przygotowywaliśmy się do przyjęcia tych pocieszających stów podczas Adwentu: uobecnia się w nich «dzisiaj» naszego odkupienia...

...Syn Boży, współistotny Ojcu, Bóg z Boga, Światłość ze Światłości, zrodzony z Ojca, przyjął ciało z Dziewicy i stał się człowiekiem. Narodził się w czasie. Bóg wkroczył w historię. W tym niepowtarzalnym «dzisiaj» wieczny Bóg stał się uczestnikiem codziennej rzeczywistości ludzkiej.

«Hodie natus est nobis Salvator mundi!»

Na te słowa również my padamy na kolana w adoracji Syna Bożego. Łączymy się duchowo z pełnym zachwytu zdumieniem Maryi i Józefa. Adorując Chrystusa, narodzonego w grocie, również my w tę świętą noc napełnijmy się pełną zachwytu i zdumienia wiarą tamtych pasterzy, zaznajmy tego samego zadziwienia i tej samej radości.

Trudno nie poddać się wymowie tego wydarzenia. Stajemy w zachwycie. Jesteśmy świadkami miłości, która łączy wieczność z historią. To «dzisiaj» otwiera czas radości, czas nadziei, gdyż «Syn został nam dany, na Jego barkach spoczęła władza” (Iz 9,5), jak czytamy w Księdze proroka Izajasza.

U stóp Słowa Wcielonego składamy radości i troski, łzy i nadzieje. Tylko w Chrystusie nowy człowiek, tajemnica bytu ludzkiego znajduje prawdziwe światło.

Z Apostołem Pawłem rozważamy, że w Betlejem «ukazała się... łaska Boga, która niesie zbawienie wszystkim ludziom» (Tt 2,11). Z tego powodu w noc Bożego Narodzenia w każdym zakątku ziemi rozbrzmiewają radosne śpiewy we wszystkich językach świata.

Tej nocy na naszych oczach dokonuje się to, co głosi Ewangelia: «Tak (...) Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, (...) miał życie wieczne» (J 3,16).

Syna swego Jednorodzonego! Tyś jest Chrystus, Syn Boga Żywego, który się narodził w betlejemskiej grocie! Po dwóch tysiącach lat ponownie przeżywamy tę tajemnicę jako wydarzenie jedyne i niepowtarzalne. Wśród wielu synów ludzkich, wśród wielu dzieci, które w ciągu wieków przyszły na świat, tylko Ty jesteś Synem Bożym: Twoje narodzenie w niewypowiedziany sposób zmieniło bieg ludzkiej historii.

Oto prawda, którą tej nocy Kościół przekazuje trzeciemu tysiącleciu. Wy wszyscy, którzy przyjdziecie po nas, zechciejcie przyjąć tę prawdę, która całkowicie zmieniła bieg historii. Od tamtej betlejemskiej nocy ludzkość jest świadoma, że Bóg stał się człowiekiem: stał się człowiekiem, by uczynić człowieka uczestnikiem swej Boskiej natury.

Ty jesteś Chrystus, Syn Boga Żywego! Na progu trzeciego tysiąclecia Kościół wita Ciebie, Synu Boży, który przyszedłeś na świat, by śmierć zwyciężyć. Przyszedłeś, aby na życie ludzkie rzucić światło przez Ewangelię. Kościół wita Cię i razem z Tobą chce wkroczyć w trzecie tysiąclecie.

Tyś jest naszą nadzieją. Jedynie Ty masz słowa życia wiecznego.

Ty, który przyszedłeś na świat w noc betlejemską, pozostań z nami!

Ty, który jesteś Drogą, Prawdą i Życiem, prowadź nas!

Ty, który przyszedłeś od Ojca, prowadź nas do Niego w Duchu Świętym, tą drogą, którą tylko Ty znasz, a nam objawiłeś, abyśmy mieli życie i mieli je w obfitości!

Ty, Chryste, Synu Boga Żywego, bądź dla nas Bramą! Bądź dla nas prawdziwą Bramą, której symbolem jest brama otwarta uroczyście w tę noc!

Bądź dla nas Bramą, która wprowadza nas w tajemnicę Ojca. Spraw, aby wszyscy zostali ogarnięci Jego miłosierdziem i pokojem!

Hodie natus est nobis Salvator mundi. Chrystus jest naszym jedynym Zbawicielem! Oto orędzie na Boże Narodzenie...


Powrót do strony głównej Wydawnictwa "Vox Domini"
Powrót do początku tej strony

 Archiwum pisma "Vox Domini"

 

Pełna wersja pisma drukiem w prenumeracie pocztowej


[powrót do strony głównej] [mapa całej witryny] [pełna oferta książek i kaset] [nowości] [ostatnie zmiany] [pismo "Vox Domini"] [czytelnia on line i nie tylko] [ewangelia na niedziele i święta] [archiwum plików 'zip'] [nasze plany] [mirror site strony polskiej Międzynarodowego Stowarzyszenia 'Prawdziwe Życie w Bogu'] [prawdy wiary Kościoła Katolickiego] [ciekawe linki religijne w różnych językach] [przeszukiwanie witryny "Vox Domini"] [e-mail] [kilka słów o Wydawnictwie]