Dale O’Leary o niebezpieczeństwie związanym z adopcją dzieci przez pary jednej płci

 


Dale O’Leary to pisarka i badaczka katolickiego związku medycznego. Podzieliła się ona z Agencją Zenit informacjami na temat tego, jak ośrodki  adopcyjne lekceważą dowody na to, że osoby pozostające w związkach homoseksualnych same cierpiąc na zaburzenia psychologiczne, są bardziej podatne na schorzenia psychiczne, niż ogół społeczeństwa i przez to mają negatywny wpływ na rozwój dzieci.

 

Jaki wpływ wywiera na dorastanie adoptowanych dzieci

fakt, że rodzice pozostają w związku homoseksualnym?

 

– Nie mam żadnych naukowych potwierdzeń wskazujących na to, ale nieoficjalne źródła sugerują dramatyczny wzrost takich adopcji. Ostatnio, rozmawiałam z kobietą, która adoptowała wiele dzieci specjalnej troski i jest osobą wielce aktywną w ruchu związanym z adopcją. Powiedziała, że obserwuje się ewidentny wzrost adopcji przez pary jednej płci. Uważa ona, że pracownicy społeczni zajmujący się adopcjami są sami nieproporcjonalnie homoseksualni lub współczują parom jednej płci i dlatego też często przekazują dzieci do adopcji takim parom, gdy w tym samym czasie wiele jest heteroseksualnych małżeństw oczekujących i gotowych do zaadoptowania dziecka. Jest ona bardzo zaniepokojona tym zjawiskiem.

Zapytałam jak to jest możliwe, że tyle homoseksualnych par kwalifikowanych jest do adopcji dzieci, biorąc pod uwagę, że te pary częściej cierpią na zaburzenia psychiczne i inne problemy niż pary heteroseksualne. Odpowiedziała, że istotnie wiele par homoseksualnych, które adoptują dzieci ma schorzenia psychiczne czy też inne problemy, które automatycznie dyskwalifikowałyby do adopcji pary heteroseksualne.

Te dowody oczywiście nie są oficjalne, jednak badania naukowe, które
porównują osoby ze skłonnościami homoseksualnymi i osoby z przeciętnego społeczeństwa, ukazały, że osoby ze skłonnościami  homoseksualnymi są tym bardziej podatne na zaburzenia psychiczne.

Homoseksualna para z definicji, ma dwie „składowe” z możliwymi zaburzeniami psychologicznymi. Badania publikowane przez archiwum generalnej psychiatrii ukazały, że osoby, które same się zidentyfikowały jako homoseksualne, w porównaniu do ogółu społeczeństwa, miały zdwojone skłonności do myśli samobójczych lub też do podejmowania prób samobójstwa. Miały również problemy z nadużyciem substancji psychotropowych i schorzenia psychiczne.

Jedno z badań wykazało że 78,6% środowiska gejów, lesbijek czy biseksualistów cierpiało na dolegliwości psychiczne. Są też inne problemy: na przykład przemoc w domu jest powszechnym zjawiskiem w środowiskach homoseksualnych. Mężczyźni ze skłonnościami homoseksualnymi są bardziej zagrożeni zarażeniem się chorobami przenoszonymi drogą płciową, łącznie z HIV, żółtaczką typu C lub HPV, która prowadzi do raka. A więc badania sugerują że 50% mężczyzn, którzy obcują seksualnie z mężczyznami będą zarażeni HIV przed 50-tym rokiem życia. Jakikolwiek z wyżej wymienionych problemów może negatywnie wpłynąć na rozwój adoptowanego dziecka.

Agencje adopcyjne zajmujące się parami stanowionymi przez kobietę i mężczyznę, są surowe w stosunku do takich par, natychmiast wykluczając pary z ułamkowym ryzykiem, jednak lekceważą prawdziwe ryzyko, gdy oceniają pary osób tej samej płci przystępujące do adopcji.

Weźmy pod uwagę konsekwencje oddania dziecka specjalnej troski lub dziecka, które cierpi na brak poczucia bezpieczeństwa (zjawisko powszechne między dziećmi przeznaczonymi do adopcji), parze, gdzie jedna lub obydwie osoby cierpią na choroby psychiczne lub cierpią na nadużywanie substancji psychotropowych. Powinno być wszczęte dochodzenie czy czasem pracownicy socjalni nie oddają wrażliwych dzieci parom homoseksualnym, które w innych sytuacjach nie kwalifikowałyby się do adopcji i należałoby zbadać długotrwałe konsekwencje takiej adopcji.

 

Czy jednak zwlekając z adopcją do rodziny jednopłciowej nie zabieramy dziecku możliwości doświadczenia uczucia rodzicielskiej miłości?

 

Biorąc pod uwagę wzrost niepłodności w małżeństwach zawieranych późno i konsekwencje śmiertelnych chorób seksualnych, ilość odpowiednich małżeństw, które chcą adoptować dzieci – wzrasta. Z powodu aborcji i akceptacji samotnych matek, ilość zdrowych dzieci oddawanych do adopcji zmniejszyła się.

Tak więc od kiedy zapotrzebowanie przerosło możliwości, ośrodki adopcyjne nie mają kłopotu z znalezieniem prawie idealnego miejsca dla każdego zdrowego dziecka oddanego przez matkę zaraz po urodzeniu.

Nie ma powodu wybierać dla dziecka gorszego miejsca, a związki homoseksualne są drugorzędne, gdyż odbierają dzie­cku rodzica odmiennej płci, odbierając im możliwość doświadczenia normalności – podstawę, którą gwarantuje matka i ojciec.

Brakuje zdrowych noworodków do adopcji, dlatego pary heteroseksulne rozważają możliwość adoptowania noworodków z problemami czy też starszych dzieci

Większość dzieci w rodzinach zastępczych nie zostało adoptowanych z powodu tego, że ich biologiczni rodzice nie zrzekli się praw rodzicielskich lub dlatego, że sąd nie odebrał im wszystkich praw. Tacy rodzice i ich dzieci żyją z nadzieją, że ich sytuacja w przyszłości się zmieni lub poprawi i że rodzina się znowu połączy.

Reformy w systemie rodzin zastępczych są naglące i potrzebne, jednak oddawanie dzieci do rodzin homoseksualnych nie jest wyjściem.

Z powodu braku noworodków i starszych dzieci, wiele par wybrało adopcję zagraniczną. Osoby ze skłonnościami homoseksualnymi często nie informują państwa, z którego starają się o adopcję o swoich preferencjach seksualnych.

Ostatnio artykuł w Boston Globe zawierał raport o parze lesbijek, które nie chciały zawrzeć ślubu, gdyż musiałyby ujawnić ten fakt w organizacji adopcyjnej i fakt ten uniemożliwiłby im powtórną adopcję z zagranicy. Jak wynikało z raportu, już raz oszukały zagraniczną agencję przy adopcji. Takie oszustwo ma negatywny rezultat dla normalnych par małżeńskich, które chciałyby adoptować dzieci z zagranicy, a ktoś zrobił to w ich miejsce, tając swe preferencje seksualne.

 

Czego doświadcza dziecko adoptowane przez heteroseksualnych rodziców, czyli przez kobietę i mężczyznę?

 

Społeczeństwo romantyzuje adopcje. Faktem zaś jest, że jest to bolesne przeżycie dla dziecka: zostać oddanym przez biologicznych rodziców. Udawanie, że adoptowanie dziecka jest tym samym, co posiadanie własnego biologicznie dziecka i że nie ma żadnych dalszych problemów, wyrządza krzywdę dziecku i jego przybranym rodzicom oraz ich bohaterskiej miłości. Przybrani rodzice często opowiadają dziecku jak to ich dzielna biologiczna matka podjęła decyzję, aby oddać je mamusi i tatusiowi do stabilnego, bezpiecznego środowiska.

Jednak abstrahując od zapewnień zastępczych rodziców, pomijając ich miłość, adoptowane dziecko prawie zawsze zapyta: „Dlaczego? Dlaczego matka mnie oddała? Gdzie był mój ojciec?”

Takie pytania pozostają w myśli dziecka nawet w późniejszych latach. Potrzebna jest emocjonalna i psychologiczna równowaga u przybranych rodziców, aby sobie poradzić z odpowiedziami na takie pytania.

Adopcja poprzez stabilną, szczęśliwą parę – przez kobietę i mężczyznę – daje dziecku, którego się zrzekli biologiczni rodzice, doświadczenie uzdrawiające.

Wierna i pełna poświęcenia miłość ojca dla matki i dzieci uczy adoptowane dziecko, że nie wszyscy mężczyźni porzucają odpowiedzialność za swoje dzieci.

Moc miłości matki adoptowanego dziecka uczy, że chociaż biologiczna matka od­dala dziecko z powodów sobie tylko znanych, to jednak nie każda matka odda ukochane dziecko, że nigdy nie przestanie kochać i że się nie załamie pod presją.

Codzienne sytuacje, w których adoptowane dziecko widzi kochające się małżeństwo, matkę i ojca, ich oddanie i opiekę, jakie zapewniają swemu przybranemu dziecku, kształtują wizerunek miłości małżeńskiej i rodzicielskiej, który może służyć jako model dla własnego, późniejszego życia.

Dzięki temu, pomijając początkowe rany, większość adoptowanych dzieci wy­rasta na zdrowe i szczęśliwe osoby, które zawierają własne związki i są dobrymi rodzicami.

 

(część 2)

Według badaczki tej dziedziny, dzieci adoptowane przez rodziców tej samej płci, stają wobec problemu bycia pozbawionymi matki lub ojca i życia w napięciu w niestabilnej i nienaturalnej sytuacji.
Dale O'Leary, pisarka i badaczka Katolickiego Stowarzyszenia Medycznego podzieliła się z Agencją ZENIT refleksjami na temat tego, że rodzice tej samej płci dają ich dzieciom wychowanie drugiej kategorii, co nasila normalne problemy, jakich doświadczają adoptowane dzieci.

    Jaka jest różnica między dzieckiem zaadoptowanym przez parę tej samej płci a dzieckiem adoptowanym przez parę heteroseksualną?


    Jeśli dziecko zaadoptowane przez legalne małżeństwo zapyta: "Dlaczego zostałem oddany do adopcji?", to o cóż zapytają dzieci adoptowane przez pary tej samej płci? Czy nie będą się dziwić, dlaczego własna matka oddała je do "rodziny" trwale i celowo pozbawionej matki lub ojca? W jaki sposób adopcja przez pary homoseksualne, którą umożliwiają aktywiści homoseksualni, a która naraża dzieci na społeczne napiętnowanie, ma je ochronić przed piętnem bycia wychowywanym przez samotną matkę?
Wcześniej czy później dziecko zapyta: "Dlaczego zostałem opuszczony przez mojego ojca, dlaczego zostawiła mnie moja matka i w następstwie tego jestem traktowany przez społeczeństwo jako dziecko drugiej kategorii, które może zostać umieszczone w położeniu drugiej kategorii?"
    Osoby tej samej płci, które zaadoptują dzieci - kochają je i dzieci kochają swoich przybranych rodziców. Ale będzie to również zaprzeczenie miłości. Pary tej samej płci nie będą w stanie przyznać się w duchu do krzywdy, którą wyrządziły kochanym dzieciom. Obwinią więc "społeczeństwo" albo "homofobię" za problemy, wobec których się znajdą. Dzieciom będzie trudno wyrazić swe niezadowolenie i równocześnie mogą czuć się winne za swój brak wdzięczności. Będą miały poczucie, że jest coś niewłaściwego w ich naturalnym pragnieniu posiadania rodzica płci przeciwnej.
Mieliśmy już przykład tego.
    Rosie O'Donnell, jawna lesbijka i zwolenniczka lesbijskiej adopcji, zapytana co zrobi, gdy jej adoptowany syn zechce mieć ojca, odpowiedziała szczerze, że jej syn już wyraził to pragnienie. Kiedy miał 6 lat, on powiedział: "Chcę mieć tatusia." O'Donnell odpowiedziała mu: "Jeśli miałbyś mieć tatusia, nie miałbyś mnie jako mamusi, bo ja jestem takim rodzajem mamusi, która chce jeszcze jedną mamusię. W ten sposób mamusia cię urodziła." On powiedział: "Ok. To będę miał tylko ciebie."
    Podczas gdy O'Donnell niewątpliwie widzi to jako aprobatę dla adopcji przez pary tej samej płci, jest też inna interpretacja tej sytuacji. Ona spowodowała, że adoptowane przez nią dziecko czuje, że jego naturalne pragnienie posiadania ojca łączy się z odrzuceniem jej. To zbyt wielki ciężar, aby nim obarczać tak małego chłopca. A sytuacja będzie się stale pogarszać.
    W tym samym wywiadzie O'Donnell opowiedziała, jak wyjaśniła adopcję synowi: "...on rozumie, że są różne typy ludzi, że urósł w łonie innej kobiety i, że Bóg spojrzał do jej wnętrza i widział, że powstałoby zamieszanie, dlatego Bóg przyniósł go do mnie."
    Inaczej mówiąc, w świetle tej i poprzedniej rozmowy O'Donnell i jej syna, doprowadziła on chłopca do przekonania, że niewłaściwe jest jego pragnienie tatusia, ponieważ to Bóg zdecydował, że on nie powinien go mieć.

   
Jakie jeszcze niebezpieczeństwa grożą dzieciom, adoptowanym przez pary homoseksualne?

    Dzieci oddane do adopcji zostały oddzielone od ich biologicznych matek, a często od tymczasowych opiekunów. To może prowadzić do dodatkowych zaburzeń. Przywiązanie do jednej matki przez pierwsze osiem miesięcy życia ma decydujące znaczenie dla rozwoju emocjonalnego. Wychowywanie dziecka z zaburzeniami rozwoju w tej dziedzinie wymaga specjalnej wrażliwości ze strony przybranych rodziców.
    Przyjaciółka, która zaadoptowała dziecko z Europy Wschodniej odkryła, że jej adoptowany syn miał problemy w sferze przywiązania. Specjalista powiedział jej, że jego zdolność do obdarzania zaufaniem została tak uszkodzona, że przez kilka lat nie powinna zostawiać go pod opieką kogoś innego przez dłuższy czas.
    Ponieważ dzieci adoptowane już odczuły cierpienie wielkiej straty, jest bardzo ważne, żeby je umieszczać w sytuacji rodzinnej możliwie najbardziej stabilnej. Związek osób tej samej płci jest najmniej stałym związkiem. U homoseksualnych par mężczyzn rozpad jest bardzo prawdopodobny; nawet ci, którzy pozostają razem, są rzadko wierni. U pary lesbijek częściej się zdarza, że pozostają one razem niż zdarza się to u mężczyzn, ale żadna z tych par nie jest tak stabilna jak małżeństwo pary osób odmiennej płci.
    Zatem dziecko umieszczone u pary tej samej płci jest zagrożone większym ryzykiem kolejnej znaczącej straty podczas dzieciństwa. Badanie wpływu rozwodu na dzieci jest jasne i jednoznaczne: rozwód jest całkowicie destrukcyjny dla dziecka. Największą szkodę ponosi dziecko.
    Michael Reagan, który został zaadoptowany przez prezydenta Ronalda Reagana i jego pierwszą żonę, którzy później się rozwiedli, mówi o rozwodzie jako o dwojgu dorosłych wchodzących do pokoju dziecka, rozbijających wszystko, co dziecko ma tam najbardziej wartościowego, a następnie zostawiających to dziecko, by spróbowało poskładać wszystkie porozbijane kawałki razem. Michael Reagan, zraniony tak bardzo w dzieciństwie, stał się następnie ofiarą pedofila, który zrobił mu pornograficzne zdjęcia, a następnie szantażował go nimi, aby nakłonić go do milczenia.
Podczas gdy prasa przedstawia szczęśliwy obraz par tej samej płci adoptujących dzieci, jest też inna strona obrazu: poważne załamania i walka o opiekę.
    Artykuł Barbary Eisold zatytułowany "Zastępcza matka" w amerykańskim czasopiśmie ortopsychiatrycznym relacjonuje wpływ "rodziny", w której nie ma matki na małego chłopca. Chłopiec ten został poczęty przez zastępczą matkę, której zapłacono za tę "usługę" i która urodziła go dla męskiej pary homoseksualnej. Jego ojciec, starszy członek pary, wynajął nianię, aby zajmowała się chłopcem. Kiedy zaangażowała się w to zajęcie zbyt emocjonalnie, została zwolniona. Potem wynajęto następną niania i później trzecią. Następnie chłopiec został wysłany do żłobka. Do ukończenia 4 roku życia, cierpiał na głębokie psychologiczne problemy i zatrudniono terapeutę, żeby się nim zaopiekował.
    Jednym z jego problemów było to, że on chciał "kupić" matkę. Terapeuta pyta: "Jak wyjaśnimy, dlaczego to dziecko, syn męskiej pary, wydawał się być w ogromnej potrzebie aby skonstruować "matkę" - kobietę, z pomocą której mógłby odgrywać rolę kochającego mężczyzny? Jak taka idea weszła do jego umysłu? Co zainspirowało ten temat tak intensywnie?"
    Terapeuta został wynajęty po to, by przekonać tego małego chłopca, że jego życie jest w porządku i że musi je zaakceptować. Ale terapeuta pominął oczywistość: Dzieci potrzebują matek. Ten chłopiec sztucznie został pozbawiony czegoś, czego on potrzebował.
    Niedawny artykuł w magazynie New York Times na temat Ry i Cade - siostrach, obecnie w wieku 22 i 24 lat, które zostały urodzone dla homoseksualnej pary żeńskiej - wydaje się być celowym projektem, aby przedstawić w sposób pozytywny, że posiadanie dwóch mam jest "wielkim, niewiarygodnym eksperymentem" który "dobrze funkcjonuje". Jednakże, przydługi artykuł ujawnia dużo dziedzin, których ten eksperyment nie objął.
    Dwie "matki" nie dostarczyły dziewczynom jasnych modeli kobiecości lub męskości. W artykule znajdujemy informację, że "Ry pamięta Cade płaczącą nad magazynem Siedemnastolatek, jak gdyby było w nim coś, co chciała ona przełamać." Cade czegoś szukała i nie znalazła. W wieku 18 lat uznała, że jest lesbijką.
Z artykułu można wywnioskować, że "matki" Ry były członkami aktywnej radykalnej grupy feministycznej, która deklarowała skrajnie negatywne opinie o małżeństwie i te opinie oddziaływały na ich "córki".
    W jednym punkcie Ry odrzuciła heteroseksualne relacje i obawiała się, że "przegra swą duszę zgadzając się na zdominowanie", jakie kojarzyła z relacjami mężczyzny i kobiety. W wieku 16 lat napisała: "Nie mogę zrozumieć mężczyzny ani związać się z mężczyzną, ponieważ jestem zanurzona w kulturze homoseksualnej i nie wiem, na czym polega taka zwykła relacja z mężczyzną". "Matki" Ry zachęciły ją do kontaktu seksualnego z jej chłopakiem, do którego doszło, ale czuła ona jakiś wewnętrzny konflikt, gdyż człowiek, z którym obcowała, wzrastał w innym środowisku. "Od tego czasu stała się bardziej ufna wobec mężczyzn, ale nadal czuła, że jest jej daleko do prawidłowych, bezpośrednich związków."
    Eksperyment urodzenia dzieci dla i przekazania ich do adopcji parze lesbijek wyraźnie i jasno ukazuje obciążenia, jakie z tego eksperymentu wynikły dla dzieci. Według artykułu, "Ry czuła się zarówno rodzicem jak i dzieckiem względem swoich dwóch matek," zabrakło więc prawidłowych relacji dziecka z rodzicem, możliwych jedynie w rodzinie, będącej związkiem mężczyzny i kobiety. Jeśli historia tych dwóch młodych kobiet wychowanych przez parę lesbijek, jest określana jako zakończona sukcesem, to można sobie wyobrazić, jak wyglądają te zakończone niepowodzeniami.
Kontrowersja wokół adopcji przez osoby żyjące w związkach tej samej płci rośnie równocześnie wraz z coraz większym poparciem, jakiego sądy, urzędy, agencje adopcyjne udzielają parom tej samej płci, dyskryminując tradycyjne małżeństwa. Pracownicy opieki społecznej i przybrani rodzice, którzy protestują przeciw temu procederowi, są czasami nawet karani.
    Laurie Ellinger, opiekunka, która protestowała przeciw adopcji małego czarnoskórego chłopca przez parę białych mężczyzn, została nawet na jakiś czas zawieszona w swoich obowiązkach pracy na rzecz ochrony praw adoptowanych dzieci. Ukarano ją, gdyż podała do publicznej wiadomości ten przypadek. Dwie wierzące pary małżeńskie starały się o adopcję tego chłopca, ale naturalny ojciec dziecka protestował.
 

Jak pary tej samej płci, adoptujące dzieci oddziaływują na społeczeństwo?
 

 Naszą pierwszą troską powinno być dobro dzieci przekazanych do par tej samej płci. Jednak jeśli dbamy tylko o to, wtedy wpływamy ujemnie na nasze rodziny. Przez wyrażanie zgody na adopcję dzieci przez pary tej samej płci, rząd wyraża akceptację w ogóle dla homoseksualnych zachowań i toleruje to, co dzieje się następnie za zamkniętymi drzwiami z tymi dziećmi. W takiej postawie jest oficjalna sugestia, że jest to związek równy małżeństwu.

   
A jak szkoły, zwłaszcza podstawowe, radzą sobie z tym problemem?

    Pytanie nie jest teoretyczne. Szkoły w Massachusetts i na innych terenach już uczą dzieci w szkołach podstawowych akceptacji dla związków osób tej samej płci jako równych wobec małżeństwa mężczyzny i kobiety.
To stawia rodziców - zwłaszcza wierzących - w bardzo trudnym położeniu. Mają oni bowiem obowiązek przekazywania dziecku prawdy, a mianowicie, że homoseksualne zachowanie było i jest sprzeczne z planem Bożym. Z drugiej strony, rodzice ci nie chcą wchodzić w rozmowach z dzieckiem przedszkolnym w szczegóły dotyczące homoseksualizmu. Nie chcą też narażać dzieci adoptowanych przez pary tej samej płci na dodatkowy ból.
Jedyna odpowiedzią wielu rodziców jest wycofywanie dzieci ze szkól publicznych. Kiedy używa się ich jako narzędzi indoktrynacji przeciwko religii, wierzący rodzice powinni przeciw temu walczyć.


Przeklad z ang. K. Radwanska
PROVIDENCE, Wyspa Rodos, 5 listopada 2004 Za zgodą Agencji Zenit


[powrót do strony głównej] [mapa całej witryny] [pełna oferta książek i kaset] [nowości] [ostatnie zmiany] [pismo "Vox Domini"] [czytelnia on line i nie tylko] [ewangelia na niedziele i święta] [archiwum plików 'zip'] [nasze plany] [mirror site strony polskiej Międzynarodowego Stowarzyszenia 'Prawdziwe Życie w Bogu'] [prawdy wiary Kościoła Katolickiego] [ciekawe linki religijne w różnych językach] [przeszukiwanie witryny "Vox Domini"] [e-mail] [kilka słów o Wydawnictwie]