TEMU HYMNOWI MIŁOŚCI ZAWDZIĘCZAM POKÓJ...


        CUDOWNY DAR

        Jestem świeckim katolikiem, mam żonę i czworo dzieci. Wzrastałem w religii Kościoła katolickiego, chociaż nie tylko. Aktywnie uczestniczyłem w parafialnej społeczności, jestem wykładowcą, nauczycielem. Byłem szafarzem Komunii św.
Jestem pracownikiem naukowym, fizykiem.  Przez wiele lat czułem opór przed całkowitym poddaniem się woli Boga, Jezusa Chrystusa. Wolałem dystans i w rezultacie byłem chrześcijaninem utajonym. Moją duchowość utrzymywał przy życiu tylko jakiś obowiązek, a nie pragnienie miłości Boga. 
        A jednak rozpocząłem nową, osobistą, duchową podróż, aby zbadać i lepiej rozumieć moją wiarę, Matkę Najświętszą, Jezusa Chrystusa oraz to jak i co oni wszyscy znaczą w mojej codziennej egzystencji.
        Było to w r. 1994, kiedy dowiedziałem się o Vassuli. Nabyłem książki „Prawdziwe Życie w Bogu”. Zacząłem je czytać w czerwcu 1995 r., i mocno uwierzyłem od samego początku, że to Jezus Chrystus mówił i mówi do nas poprzez Vassulę. Byłem urzeczony, napełniony radością, poprzez te orędzia. 
Wracałem do nich ponownie, pochłaniały mnie całkowicie. Lektura odnosiła się często do miejsc w Biblii, których wcześniej nie znałem. Początkowo byłem sceptyczny z powodu tego intymnego języka, w którym wyrażała się miłość Boga do nas i do Vassuli. Ale końcu uświadomiłem sobie, strona po stronie, że to była niezwykła seria książek i że to muszą być, bez żadnej wątpliwości, objawienia Boga, Jezusa Chrystusa.
        Mój duch i dusza, dosłownie unosiły się dzięki temu nowemu, cudownemu darowi. Odczuwałem wielki pokój dzięki tej bliskości Jezusa Chrystusa w moim życiu. „Prawdziwe Życie w Bogu” przeniosło mnie z powrotem w czystą i prostą wiarę mojego dzieciństwa, wiarę doskonałą i wywołało ogromną miłość do Jezusa przenikającą moją duszę.
Teraz naprawdę szukam i dostrzegam Jego prawdziwą i natychmiastową obecność w każdej chwili mojego życia. Jezus to mój stały „Święty Towarzysz”. „Prawdziwe Życie w Bogu” inspiruje mnie i rozpala odnowioną miłość do Boga. Doszedłem do niezachwianej wiary w autentyczność tych słów, w to, że Bóg jest autorem tej książki. Patrzę na owoce, jakie ja sam wydaję poprzez te orędzia i stąd płynie moja wiara w ich prawdziwość. Widzę też głębię odniesień do Pisma Świętego.
        Ten „Hymn Miłości” dał mi wielki pokój i pociechę w moim osobistym życiu, w trudnościach kryję się – jak chce tego Chrystus – w Najświętszym Sercu Jezusa i Niepokalanym Sercu Maryi.  Z tym wszystkim już kiedyś się spotkałem: te prawdy były mi znane wiele lat temu w dzieciństwie...
„Prawdziwe Życie w Bogu” jest autentyczne, jest źródłem tego wielkiego pokoju, który jest we mnie i stał się centralnym elementem mojego nawrócenia. Szukam inspiracji w orędziach „Prawdziwego Życia w Bogu”, które stało się integralną częścią moich codziennych czynności i wciąż czerpię z nich nowe korzyści. (F. C., USA)

        CZUŁEM OBECNOŚĆ BOGA

        W ubiegłym roku dowiedziałem się o jakiejś kontrowersji wokół Vassuli, rozpowszechnionej przez pewną grupę. Zdecydowałem się pojechać do Denver, na spotkanie z nią, aby nie tylko usłyszeć, co miała do powiedzenia, ale ponadto, aby rozeznać, czy jej doświadczenie jest autentyczne przez poznanie ducha oraz owoców orędzi itd.
        Przed dziesięciu laty otrzymałem dar rozeznawania duchów, o którym mówi 1 Kor 12 – dzięki łasce Boga. Dopóki nie zacząłem o tym mówić, myślałem, że to był dar, który każdy w jakimś stopniu posiada. Gdy przybyliśmy do Denver, odczułem obecność Ducha Świętego i aniołów, która zwiększała się z każdym krokiem. To budziło radość i bojaźń, a także pokorę i powiększało we mnie cześć dla Boga. 
Po wypowiedziach przedmówców Vassula zajęła miejsce na scenie.  Czułem się tak, jakby Jezus wszedł majestatycznie do sali. Widziałem to oczyma mojej duszy i czułem jasno, wyraźnie całą moją istotą, Jezusa siedzącego na tronie ponad Vassulą, chociaż nie widziałem Go fizycznymi oczyma. Czułem jednak Jego Obecność, a każde słowo, które Vassula wypowiadała, było wzmocnione Duchem Jezusa. Czułem naprawdę błogosławieństwo i pociechę, pokój, miłość i pragnienie, by wzrastać w świętości, czułem umocnienie, wszystko, co czuje się, kiedy Jezus jest blisko. Praca Vassuli przynosi dobre owoce. (P. H., USA)

        ONA NIESIE NASZE CIERPIENIA

        Od czasu ataków na Vassulę czułam, że muszę osobiście stanąć w jej obronie i napisać o wydarzeniu, które miało miejsce w Melbourne, w Australii.
        Po Mszy św. i jej przemówieniu, z którego wyszłam, ponieważ karmiłam piersią moje 6cio miesięczne dziecko (z zespołem Downa), Vassula weszła do pomieszczenia, w którym przebywałam, obok kościoła. Rozmawiała z moją przyjaciółką J. B. i ze mną. Trwało to około 15 minut. J. rozmawiała z Vassulą o wszystkich swoich cierpieniach. W czasie tej rozmowy twarz Vassuli całkowicie się zmieniła: pobita, spuchnięta, wyglądała jak twarz osoby osiemdziesięcioletniej.
        Po tej rozmowie z Vassulą, moja przyjaciółka pogodziła się z cierpieniami, odczuła pokój i przyznała, że ciężar z jej ramion został zdjęty.
        Jestem naukowcem na dwóch fakultetach na Uniwersytecie w Wiktorii. Zostałam nauczona zwracać uwagę na szczegóły i dociekać prawdy. To nie był wymysł mojej wyobraźni, jako że byłam w odległości dwóch stóp od Vassuli i widziałam to przez co najmniej 10 minut. Vassula cierpi dla nas, widziałam to na własne oczy. (N.)

        PONOWNIE ODKRYŁAM JEZUSA

        „...to w sierpniu zacząłem cię pouczać. Są to w jakimś sensie nasze urodziny, rozraduj się! Umiłowana, to nasze święto, pozwól Mi złożyć na tobie wieniec miłości. Pójdź, świętuj ze Mną”. (10.08.1987)
      
 Był sierpień 2000 r., kiedy mój znajomy pożyczył mi książkę, oprawioną na niebiesko, zatytułowaną „Prawdziwe Życie w Bogu”. Zaczęłam ją czytać w metrze w drodze do domu i nie potrafiłam jej odłożyć. Przeczytałam całą do wieczora i tamtej nocy modliłam się z dziwnym nowym uczuciem: uczuciem, że moja modlitwa została wysłuchana, że Jezus był obok mnie. To było jakby ponowne odkrycie Jezusa. Tak cudowne było odczuwanie Jego kochającej Obecności!
Dopiero później uświadomiłam sobie, że tydzień przed otrzymaniem „Prawdziwego Życia w Bogu”, spotkałam dziewczynę, która powróciła z Medziugorja. Zdała mi dokładną relację z pielgrzymki i to, co poruszyło mnie najbardziej, to sposób, w jaki mówiła o Matce Bożej, o Maryi – to była głęboka, miłosna więź.
        Byłam poruszona. Mój kontakt z Bogiem często paraliżował strach. Tęskniłam do Boga, ale miałam uczucie, że jestem bardzo daleko od Niego. Po rozmowie z tą dziewczyną, modliłam się o taki bliski kontakt z Bogiem. I odpowiedź przyszła bardzo szybko, razem z książką „Prawdziwe Życie w Bogu”.
W pewnym sensie szukałam Boga od kilku lat. Jezus fascynował mnie i próbowałam żyć według mojej prawosławnej wiary, chodząc w niedzielę na Mszę św., poszcząc, przyjmując Komunię św. Nadal jednak bałam się Boga. Obawiałam się, że mógłby mnie uderzyć z powodu moich grzechów i sprawić, że będę cierpiała. Często dręczyłam się z powodu przyjmowania Eucharystii, gdyż czułam się strasznie niegodna. 
        Świętowałam moje 18-te urodziny, a mój kryzys osobowości okresu dorastania jeszcze się nie skończył. Jak wiele nastolatek nie potrafiłam zaakceptować siebie i miałam wiele kłopotu z przyjęciem mojej rodziny. Często miałam uczucie, że nikt nie będzie mnie mógł pokochać. Ponieważ nie potrafiłam pokochać siebie, myślałam, że Bóg także mnie odrzuca. Czułam się samotna i niezrozumiana. Właśnie w takim nastroju przeczytałam książkę „Prawdziwe Życie w Bogu”.
        Pierwsze, co mnie uderzyło, to czuły, bliski dialog między Jezusem i Vassulą. Czy to możliwe, żeby rozmawiać z Bogiem w taki sposób? Wszystkie te kochające słowa – skierowane do mnie?  Moje serce poddało się szybko. Napisałam w moim pamiętniku: „Teraz, kiedy znalazłam mojego Przyjaciela, nigdy więcej nie będę się nienawidziła. Jestem szczęśliwa.
        To jest tak niezwykłe, że czasami wątpię, że to jest prawdziwe. Podczas mojej drogi do domu, odczuwałam potrzebę uśmiechania się, przyśpieszania kroku, a nawet skakania...  Ta Miłość nie ma miary.”
        Książki, które przeczytałam, ludzie wokół mnie, utwierdzali mnie w przekonaniu, że Bóg jest miłością.  Ale teraz doświadczałam tej Miłości. Zrozumiałam, że znalazłam klucz do mego życia: obecność Boga obok mnie; i komfort: nie jestem samotna, obojętnie, co się zdarza. Język miłości, którym niektórzy ludzie wzgardzili, był tak ożywczy dla mojej duszy.  To przekonało mnie, że jestem kochana do szaleństwa, całkowicie i bezwarunkowo.
        Oczywiście Bóg nadal miał ze mną wiele pracy. Ponieważ wątpliwości pojawiały się ponownie – odczułam pokusę, by powiedzieć: „nie jestem wybraną, jestem grzesznicą, On nie kieruje tych słów do mnie”. Ale zostałam złapana w sieć Miłości.  Stopniowo, nauczyłam się, jak rozmawiać z Nim swobodnie, jak Go kochać, jak Mu bardziej zaufać. Nauczyłam się osobistego dialogu z Jezusem.
        To był pierwszy i najcenniejszy skarb, jaki znalazłam w tej książce.  Ale było coś jeszcze: skarb Jedności.
        Przeżywałam moją prawosławną wiarę bez zwracania szczególnej uwagi na innych chrześcijan. Nie odczuwałam negatywnych uczuć wobec nich, ale też nic mnie oni nie obchodzili. Kiedy przeczytałam w „Prawdziwym Życiu w Bogu”, że Jezus cierpi z powodu naszego podziału, zdecydowałam się pracować dla jedności i poprosiłam Go o pokierowanie mną. Chciałam mieć otwarty umysł, otwarte serce i szukać tego, co nas łączy, a nie tego, co nas rozdziela. Bóg najpierw zaprowadził mnie na Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan i sprawił, że nawiązałam tam kontakt z Katolicką Społecznością Charyzmatyczną.
Tak odkryłam Kościół katolicki. To było wydarzenie, które znaczyło bardzo wiele dla mojego wzrostu duchowego: zrozumiałam wartość Eucharystii i Serca Naszego Pana.  Więcej nauczyłam się o Kościele katolickim, zauważyłam wiele jego wspólnych punktów z Prawosławiem. Zrozumiałam, co Jezus miał na myśli, kiedy powiedział, że „Jedność to dzielenie się bogactwami”. Rozdzielanie naszych bogactw jest drogą wzrastania w wierze i we wzajemnym zrozumieniu. Czytałam książki katolickie, ale wielką radość odczułam też, kiedy katolicki duchowny zaczerpnął inspirację do jednej z homilii z pism św. Sylwana, które mu pożyczyłam!
        Sądzę, że takie drobiazgi, czynione z miłością mogą wiele pomóc. Duchowe poszukiwania w katolickim Kościele sprawiły, że pokochałam prawosławie jeszcze bardziej. Ujrzałam w świetle jego skarby i wartości, których nie zauważałam wcześniej albo przywiązywałam do nich małą uwagę.  Mam kilku przyjaciół prawosławnych, którzy też tak przeżywają jedność z Kościołem katolickim. W miarę upływu czasu, spotykam coraz więcej ludzi, którzy myślą tak samo.
        Nie czujemy potrzeby dokonania wyboru między tymi dwoma Kościołami, ale modlimy się, żeby wzrastała prawdziwa jedność serc.
        Po powrocie z mojej pierwszej pielgrzymki do Medziugorja, w trzy lata po przeczytaniu „Prawdziwego Życia w Bogu” chcę świętować z Panem i z naszą Świętą Matką i poświęcić Im to świadectwo jako dowód mojej wdzięczności. „Prawdziwe Życie w Bogu”, było i pozostało naprawdę kamieniem milowym na mojej drodze duchowej. Chwała i cześć niech będą Bogu za Jego wielką pracę, jakiej dokonał poprzez Hymn Jego Miłości! (N., Rumunia)

        ORĘDZIA ZMIENIŁY MOJE ŻYCIE

        Pochodzę ze Szwecji. Chciałbym przedstawić moje osobiste świadectwo na temat objawień Vassuli. Być może najważniejszym świadectwem jest moje własne życie, ale mam nadzieję, że mogę też napisać, co znaczyły i nadal znaczą dla mnie te objawienia.
Dorastałem na przedmieściach Sztokholmu. Wychowanie moje miało świecki charakter, bez żadnych praktyk w kościele, oprócz chrztów, małżeństw i pogrzebów, co jest tak typowe dla klasy średniej w Szwecji. Ciągle jednak miałem poczucie obecności Kogoś wielkiego, kto próbował przyciągnąć ku Sobie moją uwagę.
        Pewne zmiany nastąpiły w moim życiu, gdy rozpocząłem naukę w szkole średniej. Szkoła leżała na przedmieściach Sztokholmu. Wzrastałem niedaleko, a dopiero teraz ujrzałem ubóstwo, o którym sądziłem, że w Szwecji nie istnieje. To zmieniło mój pogląd na pieniądze i sprawiło, że zacząłem szukać „większego sensu życia”, który odczuwałem tak głęboko w moim sercu.
W dzieciństwie modliłem się prawie każdej nocy i Ktoś sprawił, że zacząłem czytać Biblię. Wkrótce stało się dla mnie jasne, że tym Kimś, wielkim źródłem, był Ojciec Wszechmogący, o którym przeczytałem w Piśmie Świętym. W szkole spotkałem muzułmanów i chrześcijan głównie z Bliskiego Wschodu, a zwłaszcza syryjskich chrześcijan prawosławnych. Syryjczycy pokazali mi chrześcijańską wiarę, Jezusa ukrzyżowanego dla nas wszystkich i swe wielkie złote krzyże.
        Po upływie roku moja rodzina przeprowadziła się w pobliże mojej szkoły i kościoła. Chrześcijanie nosili tu krzyże na szyi i nie miało to większego znaczenia, czy jesteś prawosławnym, katolikiem czy protestantem. Zdecydowałem się pójść do pobliskiego kościoła pierwszej niedzieli od zamieszkania i to rozpoczęło proces, który zakończył się moim bierzmowaniem.
        Na początku wszystko wydawało się cudowne: rosła stale moja wiara i relacja z Bogiem. Moi prawosławni przyjaciele mieli jednak inne zapatrywanie niż ja, zwłaszcza na temat duchownychkobiet. Ja wówczas nie widziałem problemu związanego z „kapłaństwem” kobiet. Wkrótce jednak pojąłem, że w „moim” kościele działy się straszne rzeczy. Po Mszy św. niedzielnej, kościelna podeszła do księdza i zapytała: „Co zrobić z pozostałym winem?”, on odpowiedział: „Niektórzy podlewają krzak, ale możesz wylać do zlewu”. Stałem tuż obok i to mną wstrząsnęło. Wiedziałem, że to nie było w porządku. W moim wnętrzu toczyła się odtąd bitwa, zastanawiałem się: „Co powinienem zrobić?”
        Takie sytuacje powtarzały się także w mojej obecności podczas obozu z nowobierzmowanymi, którym przewodniczyłem, a ja czułem jakby mój anioł zanurzył w moim sercu miecz. Przed tym obozem odwiedziłem klasztor, w którym widziałem niektóre z pism Vassuli. Po obozie zdecydowałem się ponownie odwiedzić to miejsce i ten pobyt zmienił moje życie na zawsze.
        Nadal przyjmowałem komunię św. w moim kościele i nikomu nie mówiłem o moim wewnętrznym bólu. Bóg jednak pokazał mi drogę, kiedy bowiem pojechałem do tego klasztoru już pierwszego dnia otworzyłem „Prawdziwe Życie w Bogu” i ujrzałem słowa: „Nie można lekceważyć Mojej Świętej Eucharystii, jak gdyby nie była święta”. Tak otrzymałem odpowiedź, której szukałem. Nie mogłem zasnąć.
        Wszystko, co rozwinąłem w mojej chrześcijańskiej wierze i w relacji z moim duchownym wydawało się mi się niewłaściwe. Następnego dnia zacząłem trochę pomagać w pracy przy klasztorze. Ktoś udzielił mi nagany, to przelało we mnie kielich goryczy i wypłakałem całe serce. Nigdy nie płakałem tak bardzo. Dziwne, że zdarzyło się to 1 lipca, w Święto drogocennej Krwi Chrystusa.
        Wiedziałem, że już nie mógłbym przyjąć komunii św. w moim kościele. Napisałem list do mojego księdza, opisując odkrycia w orędziach Vassuli, oświadczyłem też, że muszę przestać przyjmować komunię św. w jego kościele. Gdy wyjeżdżałem z klasztoru czułem się szczęśliwy i myślałem, że Bóg wzywa mnie do kapłaństwa. Po powrocie do domu wszystko się zmieniło się. Rozstałem się z moją przyjaciółką. Moja wspólnota nie zrozumiała, dlaczego nie przystępowałem do komunii św. Doszło do wielu rozdzierających mi serce rozstań. Potem znalazłem wspólnotę, w której czułem się dobrze, ale w sercu pozostawała tęsknota za czymś więcej. Wiedziałem, że muszę pójść za Jezusem. Zacząłem studia w seminarium, ale to jeszcze nie było to. Oficjalny Kościół w Szwecji ma dziwną strukturę: politycy decydują o sprawach wiary i nie wyświęca się tych, którzy sprzyjają wierze katolickiej. Bóg pokazał mi więc drogę do klasztoru i wstąpiłem na drogę życia w zakonie. Jestem na początku mojej drogi, ale chcę opowiedzieć o moim doświadczeniu z „Prawdziwym Życiem w Bogu”.
        Przeczytałem różne świadectwa, które relacjonują jak te orędzia wzmocniły wiarę i to jest cudowne, ale co do mnie objawienia Vassuli nie tyle wzmocniły wiarę, lecz zmieniły życie. Otworzyły mi oczy na Papieża, na świętą modlitwę, którą jest różaniec, teraz tę modlitwę cenię najbardziej ze wszystkich wspólnych modlitw w klasztorze, na znaczenie chrześcijańskiej jedności.
Z powodu sprawy jedności piszę o moich doświadczeniach. Chciałbym, aby – choćby tak jak każda kropla potrzebna morzu – pomogły w akceptacji i rozpoznaniu objawień zawartych w „Prawdziwym Życiu w Bogu” przez władze Kościoła.
        Być może to wyznanie nie jest niczym niezwykłym, ale tym większa jest moja radość, gdyż może to znaczyć, że „Prawdziwe Życie w Bogu” gromadzi ludzi z całego świata w jednym świętym Kościele katolickim i pewnego dnia Prawosławni, Katolicy i Protestanci będą mogli się połączyć i żyć, według nicejskiego wyznania wiary: w kościele „jednym, świętym, powszechnym, apostolskim”.
        Niech Bóg wszystkich nas przemieni i pobłogosławi Swoim Świętym Duchem, żebyśmy wszyscy mogli pójść za Jezusem sercem, umysłem, duszą i całym życiem. (brat Johan, O.S.B.)

        KTO SZUKA BOGA, ZNAJDZIE GO...

        Chwała Bogu za wasze istnienie! Jestem Polką zamieszkałą w Kanadzie. Trafiłam na wasz ślad poprzez dzieła Marii Valtorty “Poemat Boga-Człowieka”, które można było u nas zamówić. Kiedy weszłam jednak na waszą stronę internetową odkryłam Vassulę!
        Należałoby tu na pewno dać głębokie świadectwo... Napiszę tylko, że łzy popłynęły mi po policzkach... Kto szuka Boga, ten Go znajdzie, a do tego, kto chce Go usłyszeć, Bóg przemówi...
Zostałam wiernym i gorącym czytelnikiem wszystkich opublikowanych przez was zeszytów... Od wielu miesięcy spędzam cale godziny na waszej stronie i czytam, i rozkoszuję się Słowem Bożym!
Ktoś dokonał ogromnego trudu, nie tylko tłumacząc te dzieła, ale i udostępniając je na internecie, pragnę, aby ta osoba lub osoby wiedziały, że pomimo, że może nie każdy do was pisze to: TAK, te zeszyty są czytane! Wasz trud nie został zmarnowany i wydaje owoce nieznane waszym oczom...
Nie jestem w stanie wszystkiego opisać, ale opowiadam moim znajomym, czasami kopiuję i rozdaję tym, którzy chcą…
        Dzięki waszej stronie dowiedziałam się o kolejnej podróży Vassuli na dwa tygodnie przed jej przylotem do Toronto...! Dzięki wam ja i moi znajomi spotkaliśmy się z Vassulą 6 kwietnia tego roku w Toronto... Spotkanie z prorokiem wybranym przez Boga na nasze czasy to Łaska… Jeszcze raz pragnę napisać: dziękuję z całego serca! Niech Bóg was nadal prowadzi i błogosławi (B.)

        ODCZUŁAM MIŁOŚĆ JEZUSA

        W 1970 r. przestałam chodzić na niedzielną mszę św. i przystępować do komunii. Stałam się bardzo krytyczna wobec Kościoła i umniejszałam go: staroświecką hierarchię, bogactwo, pompatyczność, księży, biskupów, kardynałów, Papieża,
        Robiłam karierę, miałam wszystkie rzeczy materialne, kochającego męża i rodzinę, podróżowałam po świecie. Byłam naukowcem, należałam do inteligencji, nie wierzyłam w „ckliwe religijne bzdury”. Nie potrzebowałam Boga, nie myślałam o Panu Jezusie. Wszystko szło mi świetnie w życiu i byłam bardzo szczęśliwa.
        W pewien Wielki Czwartek zdarzyło mi się oglądać program o życiu Jezusa. Oglądałam, jak zwykle krytykując jakże ubogą akcję i nudną historię. Ale nie zmieniłam kanału i nie przestałam tego programu oglądać. Na końcu jedna rzecz głęboko mnie uderzyła: bezwarunkowa miłość Jezusa, jaką ma dla każdego: bogatego, biednego, zdrowego, chorego, dobrego, czy złego...
        Ponieważ następnym dniem był Wielki Piątek, a pamiętałam jeszcze, że tego dnia odprawiano Drogę Krzyżową, postanowiłam zobaczyć, co zmieniło się po 29 latach. Pewne rzeczy się zmieniły: nikt nie nosił welonu, a strój był swobodny, w porównaniu z latami 70tymi. Znowu śpiewano: „Czy byłeś tam, kiedy ukrzyżowano mojego Pana”. Nie potrafiłam opanować łez. Nie mogłam zrozumieć, dlaczego tak się wzruszyłam i to mnie krępowało, ale nie przejęłam się tym, ponieważ nikogo tam nie znałam.
        Po zakończeniu Drogi Krzyżowej, widziałam ludzi ustawiających się do konfesjonału i ja też zdecydowałam się podejść. Płakałam w konfesjonale i całą drogą do domu. Męża przeraził mój stan. Powiedziałam mu, że nic złego się nie dzieje, nie stał się żaden wypadek, nikt nie umarł i on nie jest niczemu winien. Poszłam w niedzielę do kościoła i przyjęłam Komunię św. pierwszy raz od 29 lat. Byłam szczęśliwa. Czułam się tak, że tego nie potrafię opisać. Płakałam, nie umiejąc się opanować, za każdym razem, gdy przyjmowałam Komunię; tak działo się przez ponad trzy miesiące.
        Mój naukowy umysł nie umiał zaakceptować tego, co mi się przydarzyło, ale stało się to, kiedy uwierzyłam w sercu, że przyjęłam Ciało i Krew mojego Pana Jezusa. I wtedy to zapragnęłam dowiedzieć się wszystkiego, co tylko możliwe o Jezusie. Czytałam Biblię, ale jej nie rozumiałam. Czytałam bestsellery na temat tego, jak czytać Biblię, o czym jest Biblia, książki o Bogu, o Jezusie, ale czułam tylko jeszcze większy zamęt.
        Zaczęłam więc czytać pisma Ojców Kościoła, znanych teologów, świętych, książki kaznodziejów protestanckich, ci bardziej mi się podobali, ale wciąż mnie nie satysfakcjonowali. Potem ktoś pożyczył mi I tom orędzi Vassuli. Zgodziłam się przeczytać z ciekawości i również w celu przekonania osoby, od której go otrzymałam, jak bzdurne były takie książki. Jednak gdy zaczęłam czytać, poczułam zażyłą więź, miłość Jezusa przychodzącą do mnie, do jakiej nie byłam przyzwyczajona ani jakiej sobie nigdy nie wyobrażałam. Było mi tak dobrze i czułam, jakby prawdziwy pokój nareszcie zagościł w moim domu.
Kupiłam wszystkie tomy orędzi “Prawdziwego Życia w Bogu” i wiele kaset. Teraz czytam Biblię z głodem, który trudno opisać. To bardziej ekscytujące niż odkrycie nowego związku chemicznego, a nawet nowego świata. Teraz moje życie jest inne, moja hierarchia wartości jest inna i wreszcie widzę, co traciłam przez te wszystkie lata. Mimo, że myślałam, że mam wszystko, to tak naprawdę nie miałam nic. Nie szukałam Boga, nie pragnęłam mojego Pana, ale to On znalazł mnie dzięki Swojej łasce.
„Przystępny byłem dla tych, którzy o Mnie nie dbali, tym, którzy mnie nie szukali, dałem się znaleźć”. Ja, Pan, mówię: Nie umysły, lecz wasze serca otwórzcie! (1.06.1988) Sprawię, że spełni się proroctwo Izajasza: ‘Tym, którzy mnie nie szukali dałem się znaleźć. Mówiłem ‘Oto jestem, jestem!’ do narodu, który nie wzywał mego imienia.’ (18.06.1992)

        Rekolekcje Prawdziwego Życia w Bogu w Niemczech

        John Abberton, ojciec duchowny Stowarzyszenia Prawdziwe Życie w Bogu w Anglii:
        Stało się to w ważnym dniu, kiedy mieliśmy piękne nauczanie o prawdziwej Obecności Jezusa w Eucharystii. I wydaje się, że Jezus potwierdził w ten sposób, to czego nauczaliśmy.
To wydaje się dziwne, nawet odpychające w pewnym sensie, ale wierzę w to świadectwo i dlatego muszę przyjąć, że to był prawdziwy znak. To nie stało się powodem żadnej sensacji i osoby, które doświadczyły cudu nie nalegały, aby to rozgłosić. Podchodziły do tego z wielką ostrożnością i pokorą. To jest zawsze pozytywny znak.
       
Świadectwo z 11 września  2003 roku:
        Cud zdarzył się podczas Mszy św. rano ostatniego dnia rekolekcji z Prawdziwym Życiem w Bogu, w Buhl, blisko BadenBaden, w Niemczech. Rekolekcje trwały od 5 do 11 września 2003 r., a Msza św. była dziękczynieniem za wszystkie dary otrzymane, łaski, których doświadczyliśmy w czasie rekolekcji, jak i za bogactwo wysłuchanych nauk.
        Mszę św. sprawowało sześciu duchownych i jak pamiętam, Komunię św. pod dwiema postaciami otrzymałyśmy z rąk o. Gerharda.  Kiedy otrzymałam Komunię św., idąc na swoje miejsce, uświadomiłam sobie, że Hostia jest inna, większa i zaczęłam ją żuć. (Nie pamiętam nigdy wcześniej takiej sytuacji, gdyż zwykle hostia rozpuszcza się w moich ustach). Powiedziałam do Jezusa: “Tak, Panie mój, to Twoje Ciało i Krew! Dziękuję Ci bardzo. To jest naprawdę Twoje Ciało!”
        Następnie przyłączyłam się do wspólnego śpiewu. Nagle Neasa M. z Irlandii, która siedziała obok mnie, dotknęła mnie ręką i wysunęła język. Chociaż minęło już trochę czasu, odkąd otrzymaliśmy Komunię św., zobaczyłam kawałek ciała i zdałam sobie sprawę z tego, że była to Komunia św. Byłam zaskoczona! Rozpoznanie nie było trudne, gdyż to co zostało z hostii nie było białe, ale było prawdziwym kawałkiem ciała.
        Kiedy Neasa i ja składałyśmy świadectwa o. Johnowi i o. Gerhardowi, obaj uwierzyli i powiedzieli, że to był znak: Święta Obecność Pana podczas tych rekolekcji i specjalne błogosławieństwo dla nas. Jestem bardzo wdzięczna Panu za wszystkie Jego błogosławieństwa i za ukazanie nam Miłości podczas tych rekolekcji, które były najlepszymi i najbardziej poruszającymi rekolekcjami, jakie przeżyłam.

    Marija  Dragica Vukić

    Świadectwa pochodzą ze strony internetowej http://www.tlig.org

    Przekł. Katarzyna Radwańska 


k02.gif (967 bytes) Vassula o swoim charyzmacie
k02.gif (967 bytes) Kasety audio
k02.gif (967 bytes) Kasety video
k02.gif (967 bytes) Całość Orędzi (on line)
k02.gif (967 bytes) Witryna Międzynarodowego Stowarzyszenia "True Life in God"

[powrót do strony głównej] [mapa całej witryny] [pełna oferta książek i kaset] [nowości] [ostatnie zmiany] [pismo "Vox Domini"] [czytelnia on line i nie tylko] [ewangelia na niedziele i święta] [archiwum plików 'zip'] [nasze plany] [mirror site strony polskiej Międzynarodowego Stowarzyszenia 'Prawdziwe Życie w Bogu'] [prawdy wiary Kościoła Katolickiego] [ciekawe linki religijne w różnych językach] [przeszukiwanie witryny "Vox Domini"] [email] [kilka słów o Wydawnictwie]