W plejadzie wybitnych postaci katolicyzmu francuskiego w XVII w. ważne miejsce zajmuje św. Klaudiusz La Colombiere, krzewiciel i obrońca kultu Serca Pana Jezusa w Kościele.

Ks. Czesław Drążek SJ

MISJA OJCA KLAUDIUSZA

Powołanie

Urodził się 2 lutego 1641 r. w Saint-Symphorien-d’Ozon w Delfinacie. Naukę pobierał w kolegiach jezuitów w Lyonie, a jako 17-letni chłopiec wstąpił do ich nowicjatu w Awinionie. Tam też studiował filozofię, a następnie przez 5 lat nauczał w szkole gramatyki i literatury.

Generał zakonu o. Paolo Oliva, biorąc pod uwagę jego wielkie zalety intelektualne i duchowe, polecił wysłać go na dalszą naukę do Paryża. W 1666 r. Klaudiusz rozpoczął studia teologiczne w kolegium Clermont, uczelni znanej z wysokiego poziomu nauczania i dyskusji ze zwolennikami jansenizmu.

Podczas studiów pełnił także obowiązki nauczyciela domowego synów Jean’a Baptiste Colberta, ministra finansów króla Ludwika XIV. W tym okresie poznał środowisko polityków, pisarzy i artystów. 6 kwietnia 1669 r. otrzymał święcenia kapłańskie.

«Chciałbym zostać świętym...»

Po opuszczeniu stolicy przybył do Lyonu, gdzie został profesorem retoryki w kolegium Świętej Trójcy, a następnie kaznodzieją w miejscowym kościele. W Lyonie odbył również tzw. «trzecią probację» — rok intensywnego przygotowania duchowego do pracy apostolskiej. «Chciałbym zostać świętym» — pisał w czasie trzydziestodniowych rekolekcji ignacjańskich. «Musimy być świętymi, aby innych ludzi pociągać do świętości» (Retraites, n. 59; Journal spirituel, n. 113). 2 lutego 1675 r. złożył profesję zakonną, przyłączając się na zawsze do Chrystusa z czystej miłości, która stanowiła motyw przewodni jego życia.

W tym samym miesiącu udał się do Paray-le-Monial, niewielkiego miasteczka burgunckiego, aby objąć urząd przełożonego domu i być również spowiednikiem sióstr wizytek w klasztorze Nawiedzenia. Był to przełomowy etap w życiu i apostolstwie Klaudiusza. Doniosła misja, jaką wypełnił w Kościele, wiąże się z jego pobytem w Paray-le-Monial.

Misja penitentki

W klasztorze wizytek, do którego przychodził z posługą kapłańską, żyła skromna, nikomu nie znana siostra Małgorzata Maria Alacoque (1647-90). O jej życiu i posłannictwie dowiadujemy się przede wszystkim z autobiografii napisanej na polecenie spowiednika, bogatej korespondencji oraz relacji naocznych świadków. Z wymienionych pism wynika, że po wstąpieniu do zakonu w 1671 r. Małgorzata otrzymała od Boga wiele nadzwyczajnych łask mistycznych. Chrystus ukazywał jej na modlitwie swoje Serce pełne miłości do ludzi, a równocześnie domagał się zadośćuczynienia i wynagrodzenia za grzechy świata, szczególnie przez częste i owocne uczestniczenie w Eucharystii.

«Wielkie objawienie»

W oktawie Bożego Ciała 1675 r. miało miejsce tzw. «wielkie objawienie», podczas którego Małgorzata zobaczyła Chrystusa z Sercem przebitym i usłyszała Jego słowa: «Oto Serce, które tak bardzo umiłowało ludzi, że całe się im oddało, wyczerpało się i unicestwiło, aby przekonać ich o swojej miłości, a oni prawie zawsze odpłacają mu niewdzięcznością, wzgardą, zniewagą i oziębłością, których doznaję w tym sakramencie miłości. Ale bardziej jeszcze boli mnie to, że czynią tak nawet serca mi poświęcone! Dlatego proszę cię, aby w pierwszy piątek po oktawie Bożego Ciała obchodzono szczególne święto ku czci mojego Serca, wynagradzając mu godziwie poprzez publiczne wyznanie win i przyjęcie komunii św. za wszystkie zniewagi, jakich zaznało, gdy było wystawiane na ołtarzach; Ja zaś przyrzekam ci, że moje Serce otworzy się szeroko, aby rozlać obficie Bożą miłość na tych, którzy w taki sposób będą oddawać mu cześć» (Claude La Colombiere, Ecrits Spirituels, Coli. Christus n. 9, s. 165-166).

Zadanie.

«Oto ten, którego ci posyłam»

Misja zlecona Małgorzacie przekraczała jej siły. Wobec poleceń Chrystusa czuła się bezradna, nie widziała możliwości spełnienia Jego życzeń, ale On sam przyszedł jej z pomocą: «Zwróć się do mojego sługi — rzekł pewnego razu — i powiedz mu ode mnie, żeby uczynił wszystko, co w jego mocy, w celu zaprowadzenia tego nabożeństwa i przypodobania się przez to memu Boskiemu Sercu. (...) Niech nie upada na duchu w trudnościach, jakie napotka, gdyż nie będzie mu ich brakować. Niech wie, że staje się wszechmocny ten, kto w niczym nie liczy na siebie, a we mnie całą ufność pokłada» (Mgr Gauthey, Vie et oevres de sainte Marguerite Alacoque, Paris 1920, t. 2, s. 103-104).

Sługą tym okazał się Klaudiusz La Colombiere. W jednym ze swoich listów Małgorzata pisze, że kiedy wszedł po raz pierwszy do rozmównicy klasztornej, usłyszała głos wewnętrzny: «Oto ten, którego ci posyłam» (tamże, t. 1, s. 133).

Tylko 18 miesięcy był spowiednikiem Małgorzaty, ale jako utalentowany kierownik sumień i znawca «Reguł o rozeznawaniu duchów» św. Ignacego, wywarł decydujący wpływ na jej duchowość. Z ust Klaudiusza usłyszała Małgorzata po raz pierwszy uspokajające słowa, że nie ulega złudzeniu i podstępom szatana, jak niektórzy podejrzewali, ale że ją prowadzi «duch dobry» i może za nim iść bez obawy. Również przełożonej klasztoru rozwiał wątpliwości co do autentyczności wizji Małgorzaty.

Przejęty do głębi tajemnicą Bożej miłości do ludzi, Klaudiusz złożył uroczysty akt poświęcenia się Najświętszemu Sercu Jezusa i zobowiązał się do szerzenia Jego czci wśród wiernych. W ten sposób «pragnienia» Serca Chrystusa, ujawnione w cichej kaplicy w Paray-le-Monial przestały być zjawiskiem elitarnym, przekroczyły mury klasztoru i rozeszły się po świecie.

W październiku 1676 r. Klaudiusz opuścił Paray-le-Monial i udał się do Londynu, gdzie został mianowany kaznodzieją na dworze księżny Yorku, Marii Beatrycze d’Este, żony Jakuba Stuarta, późniejszego króla Anglii. Zjednał tam dla sprawy nabożeństwa przede wszystkim samą księżną i to do tego stopnia, że zwróciła się ona w 1692 r. do Stolicy Apostolskiej z prośbą o ustanowienie święta ku czci Serca Jezusa w Kościele. Niestety, w listopadzie 1678 r., gdy ścigano rzekomych sprawców urojonego spisku przeciw królowi Karolowi II Stuartowi, Klaudiusz został fałszywie oskarżony, aresztowany i wtrącony do ponurego więzienia King’s Bench, które zrujnowało jego nadwątlone już zdrowie. Uwolniony po 5 tygodniach, powrócił do pracy wychowawczej w Lyonie jako ojciec duchowny kleryków. Wykorzysta i tę okazję, aby wśród młodych budzić cześć dla Najświętszego Serca. Jednym z nich był Joseph Gallifet (1668-1747), który następnie, jako asystent generała w Rzymie, uzyskał liczne pozwolenia od Stolicy Apostolskiej na zakładanie bractw Serca Jezusowego nie tylko we Francji, ale i w Polsce, Austrii, Czechach, a nawet w Indiach, Ameryce, Kanadzie i w Chinach.

«Dziękuję Bogu...»

Nowe obowiązki i dolegliwości związane z chorobą płuc nie pozwoliły Klaudiuszowi na odwiedzanie Małgorzaty. W jednym z listów napisał do niej: «Dziękuję Bogu za to, co mi dał. Choroba była dla mnie czymś absolutnie niezbędnym; bez niej nie wiem, kim bym się stał; jestem przekonany, że jest to jedna z największych łask, jakimi mnie Bóg obdarzył» (Ecrits Spirituels, s 64).

Gdy choroba się nasilała, przełożeni wysłali Klaudiusza do Paray-le-Monial licząc, że zmiana klimatu wzmocni jego siły. Kuracja nie przyniosła jednak spodziewanych rezultatów i 15 lutego 1682 r. Klaudiusz zakończył życie.

Kościół wyniósł go na ołtarze 16 czerwca 1929 r. W oficjalnych dokumentach beatyfikacyjnych został nazwany «wspaniałym krzewicielem, nauczycielem i apostołem Najświętszego Serca» (AAS 21 (1929), 480, 505).

Pisma, które zostawił po sobie, a wśród nich zwłaszcza notatki rekolekcyjne, listy i dziennik duchowy, stały się narzędziem szerzenia kultu Serca Jezusa w Kościele, także w Polsce, dokąd dotarły do klasztoru wizytek w Warszawie jeszcze za życia św. Małgorzaty.

Rola Paray-le-Monial dla dobra Kościoła

Jako objawienia prywatne, wizje z Paray-le-Monial nie dodały nic nowego do depozytu wiary, który został zamknięty ze śmiercią ostatniego apostoła. Z drugiej jednak strony, charyzmaty nie wygasły w Kościele i Duch Święty udziela wybranym osobom specjalnych darów dla ich dobra osobistego, przede wszystkim celem osiągnięcia wysokiego stopnia życia mistycznego.

Może także za pomocą nadzwyczajnych interwencji sprawić, aby dana prawda zawarta w chrześcijańskim credo ukazała się w nowym świetle, stała się jaśniejsza i skuteczniej przemówiła do ludzi.

W sytuacjach wyjątkowych może przyjść z pomocą Kościołowi wskazując odpowiedniejszą drogę działalności apostolskiej.

Objawienia z Paray-le-Monial przynajmniej w ogólnych zarysach posiadają właśnie taki charakter.

«Chrystus Pan — czytamy w encyklice Piusa XII Haurietis aquas — Najświętsze swe Serce ukazując, chciał w sposób szczególny i nadzwyczajny wezwać umysły ludzkie do rozważania i wielbienia tajemnicy Bożej miłości do rodzaju ludzkiego».

Promieniowanie miłości z Paray-le-Monial miało wielkie znaczenie w okresie panowania jansenizmu i w oświeceniu, gdyż wyzwalało ludzi z przesadnego rygoryzmu i pesymizmu religijnego i ze świata zbudowanego wyłącznie na rozumie, uczyło ich nawiązywania żywego kontaktu z Chrystusem, przybliżało do Eucharystii.

Wymowne pod tym względem jest świadectwo kard. Jana Franciszka Albaniego, zawarte w jego votum wygłoszonym 26 stycznia 1765 r. podczas obrad Kongregacji Obrzędów na temat zatwierdzenia Mszy św. i oficjum o Sercu Jezusa — sprawie przedłożonej Stolicy Apostolskiej przez biskupów polskich. W swoim przemówieniu zapytał on zebranych, czy w czasach suchego racjonalizmu, gdy wątpi się we wszystko, a z prawd objawionych «nie tknięte zostało jedynie Pater noster» — może coś skuteczniej rozgrzać oziębłe serca ludzi i złączyć je z Chrystusem, niż właśnie kult Jego Serca? Przypomniał także fakt, że wielu panujących i biskupów prosi najwyższą władzę Kościoła o ustanowienie święta liturgicznego, uważając kult Najświętszego Serca za skuteczny środek ożywienia w narodach wiary, przywrócenia pobożności, zreformowania obyczajów.

Papieże, od Piusa IX po Jana Pawła II, wypowiadali się przy wielu okazjach na temat Paray-le-Monial. Podkreślając wyjątkową rolę św. Małgorzaty i św. Klaudiusza w rozpowszechnianiu czci Najświętszego Serca, papieże przypominali równocześnie, że ten kult nie pojawił się w Kościele nagle ani nie zrodził się z prywatnych objawień, lecz wypływa z podstawowych zasad wiary chrześcijańskiej, swymi korzeniami sięga Pisma Świętego i najstarszej tradycji Kościoła; opiera się na fundamentalnej prawdzie znanej już w Starym Przymierzu, a objawionej do końca przez Chrystusa, że «Bóg jest miłością» (1 J 4, 8).

Ks. Czesław Drążek SJ

Artykuł pochodzi z L’OSSERVATORE ROMANO Numer 7/1992 str. 15-16

 


Lektury:


[powrót do strony głównej] [mapa całej witryny] [pełna oferta książek i kaset] [nowości] [ostatnie zmiany] [pismo "Vox Domini"] [czytelnia on line i nie tylko] [ewangelia na niedziele i święta] [archiwum plików 'zip'] [nasze plany] [mirror site strony polskiej Międzynarodowego Stowarzyszenia 'Prawdziwe Życie w Bogu'] [prawdy wiary Kościoła Katolickiego] [ciekawe linki religijne w różnych językach] [przeszukiwanie witryny "Vox Domini"] [e-mail] [kilka słów o Wydawnictwie]